sobota, 18 lipca 2015

Rozdział #10 "Chyba go znalazłem"

 Elsa wyglądała i czuła się coraz gorzej. Mrok nie dawał jej spokoju... no może wtedy kiedy musiała skorzystać z łazienki... aż takim zboczuchem nie był. [XD dop. aut.] 
 Jej skóra wydawała się biała, cienie pod oczami jeszcze większe i wyraźniejsze, a oczy były już praktycznie szare. Koszmary też nie dawały jej spokoju. Coraz więcej wspomnień jej się śniło, ale tylko to pierwsze było tak szczegółowe, inne były lekko rozmazane i urywały się w pewnych momentach.
 Oczywiście Mrok kazał jej się pytać dziwnych rzeczy jej o znajomych, ale nie na wszystko się zgadzała. Jakoś najbardziej upierał się o ten kolor włosów Jacka. Nic w sumie się nie stało. Ani relacja się nie pogorszyła, ani się nic nie dowiedziała. Po prostu go zagadała pewnego razu na początku mówiąc o głupotach i pierdołach co mu nie przeszkadzało. Później powiedziała, że jak go zobaczyła to ją trochę zdziwił jego kolor włosów, ale on powiedział, tylko, że to wada genetyczna i nie miał melaniny. 
 Przyjaciele próbowali ją namówić aby poszła do lekarza, ale nie dawała za wygraną. Nienawidziła i bała się chodzić do lekarza, ponieważ bała się ich reakcji na niską temperaturę jej ciała, a przede wszystkim poznania jej mocy i wysłania do jakiegoś laboratorium naukowego i robienia na niej eksperymentów. Poza tym miała niemiłe wspomnienie z dzieciństwa z nimi. Więc nie zgadzała się tam pójść za żadne skarby choć nawet próbowali ją tam zaprowadzić siłą. W końcu Czkawka nie wytrzymał i powiedział, że mógł by zrobić mniej profesjonalne badanie. Na to mogła się zgodzić, bo raczej nie odkrył by jej mocy. Mierzył jej temperaturę, ciśnienie itd. Temperaturą wytłumaczyła się w ten sposób mówiąc po prostu, że taka się urodziła co było po części prawdą. Brunet jednak nie mógł jej stanu wytłumaczyć temperaturą ciała, bo jej serce wcale nie biło tak wolno. [Gdy temperatura ciała człowieka spada organizm po prostu pracuję wolniej tak jak i serce aż nie zaśnie, po prostu zamarza. Pytałam się mamy, bo jest lekarzem :P dop. aut.] Żadne naukowe rozwiązanie nie mogło wytłumaczyć jej stanu, ale akurat Elsa o tym wiedziała. Od razu zorientowała się, że to Mrok. Nie wiedział jednak dlaczego. Dlaczego ona, dlaczego tak się dzieje, dlaczego śnią jej się takie sny. Nie mogła tego sobie wytłumaczyć.
 Próbowała chodzić do szkoły przez jeszcze dwa tygodnie, ale w ostatni tydzień września nie potrafiła nawet wstać z łóżka. Angelica musiała jej śniadanie przynosić do pokoju, a tamtego dnia ją nawet karmić. Nie którzy mogli pomyśleć, że jest anorektyczką, ale jej znajomi i osoby ze szkoły nie mogły tego powiedzieć, bo bardzo dużo jadła, a mimo to nadal chudła. Nawet mówienie nie sprawiało jej przyjemności. Głos miała strasznie schrypnięty i cichy.
 Pewnego dnia nie wytrzymała:
- MROK! - wrzasnęła na cały głos, przynajmniej na ile dawała radę. Czekała na ten moment aż nikogo nie będzie w domu. Ania poszła z przyjaciółmi do kina pod namawianiem Elsy, bo ruda miała się nią opiekować, ale Elsie bardzo zależało by dom był pusty.  
 - Jeden dzień! Tylko jeden! Chce pójść do szkoły! - krzyczała chociaż wystarczyło by mówienie w myślach.
- Hmm... Zwykle nie chcecie chodzić do szkoły - stwierdził.
- Ale nie dość, że w tym tygodniu mamy test to po prostu za nią tęsknię! - dalej krzyczała. 
- Ale jak mam ci dać tylko 24 godziny, a nie cały tydzień - mówił spokojnie.
- Nawet jak będę trupem to i tak będę przez cały tydzień chodzić do szkoły, ale mi potrzebny jest ten jeden dzień. Tylko jeden! 
- Ale...
- PROSZĘ! - poprosiła. Wystarczył jej tylko jeden.
- Skoro tak ładnie prosisz... Masz 24 godziny. Równo! - oznajmił. Niebieskooka w ostatnie dni nie była aż tak bardzo szczęśliwa. Choć i tak miała ochotę kopnąć go w dupę. 
 Więc tak jak powiedział przez cały poniedziałek nie zawracał jej gitary przez co wyglądała trochę lepiej, ale i tak nie jak przedtem. Przyjaciele byli szczęśliwi, że w końcu poczuła się lepiej żeby przyjść do szkoły. Dużo się nie pozmieniało, ale i tak było fajnie. 
 Jak Mrok mówił miała 24 godziny, więc równo o północy wróciły koszmary, ale jak mówiła nawet gdyby była trupem będzie chodziła przez ten tydzień do szkoły.
 Gdy się obudziła słońce wschodziło i robiło się coraz cieplej. Wstała z łóżka i podeszła do lustra. Wyglądała dokładnie tak samo jak w poniedziałek. Spakowała książki i podeszła do szafy. Miało być ciepło, więc założyła rozkloszowaną, jasno niebieską spódniczkę, szarą bluzkę i ulubione pantofelki. Włosy związała w kłosa zostawiając grzywkę. Podeszła do swojego biurka i otworzyła pudełko z biżuterią. Jakoś tak chciała założyć jakiś naszyjnik. Chwilę poszukała i znalazła swoje ukochane cudeńko. Naszyjnik z niebieskim kamieniem. Dostała go od mamy, mama od babci, a babcia od prababci. Jak była babcia mi mówiła jej, że naszyjnik ma magiczne moce. Opowiadała jej historie o tym naszyjniku, a ona słuchała w ciszy. Oczywiście wszystkie historie były przez nią wymyślone, ale i tak je uwielbiała. 
 Naszyjnik nie miał sznurka tylko małe diamenciki, które wyglądały jak kryształki lodu złączone ze sobą. Ale głównym był duży kamyk o niebieskiej poświacie i turkusowym wnętrzu, był zaokrąglany w ostrych miejscach. Mimo iż wyglądał na delikatny był naprawdę solidny. Elsa już to sprawdziła. Babcia nawet kiedyś powiedziała, że to magiczny kamień, księżycowy kamień. 
 Elsa uśmiechnęła się na te wspomnienia. Wyjęła naszyjnik z pudełka i założyła go na siebie. Był cudowny, a jak by niebieskooka miała swój dawny wygląd idealnie pasowałby do oczu. Dokończyła poranne pierdoły i zeszła na śniadanie. Poczuła się jak parę dni po rozpoczęciu roku szkolnego. Spokojnie zjadła śniadanie i poszła z siostrą (która przyszła niedługo po Elsie na posiłek) do samochodu. Czuła się naprawdę szczęśliwa tylko jedno ją zdziwiło... gdzie jest Mrok. Miała tylko 24 godziny, a dzisiaj jeszcze jej nie zaczepił. "Może zaspał" pomyślała i zachichotała. Dojechała pod jej szkołę i poszła pod klasę. Zdziwiła się lekko, bo nie było nigdzie Punzie, która zawsze na nią czekała, ale Astrid wytłumaczyła, że musiała pojechać gdzieś z Julkiem (Flynn). Zadzwonił dzwonek. Weszli, ale okazało, że musi siedzieć sama czego jej nauczycielka od hiszpańskiego nienawidziła. Miała dziwną manię na punkcie tego, że wszyscy muszą ze sobą siedzieć i żadna osoba nie może siedzieć samotnie. Niebieskooka usiadła normalnie na swoim miejscu, a nauczycielka popatrzyła się na całą klasę czy nie może z nikim usiąść. Nie mogła, bo wszyscy mieli już parę. Rozpakowała książki i zaczęła się lekcja. Po paru minutach do klasy wpadł Jack. Był chyba lekko wkurzony i zasapany. 
- Przepraszam za spóźnienie - powiedział lekko zdenerwowany nie wiadomo czym. Rozejrzał się po całej klasie i zatrzymał się na Elsie. Nie tylko dlatego, że musiał z nią siedzieć, ale jeszcze z jakiegoś niewiadomego powodu. Najpierw się uśmiechnął, a później zrobił oczy jak spodek po czym mruknął coś pod nosem. 
***
Parę godzin wcześniej
[Jack]

Czy ja już mówiłem, że jestem leniem? Nie... To teraz już wiesz. Jestem takim leniem, że nawet nie chciało mi się odrabiać lekcji, ale to codziennie. Wróciłem po szkolę chyba najgorszym więzieniu jakie widziałem i padłem na łóżko. "Nienawidzę poniedziałków" pomyślałem. Nagle zachciało mi się pograć w CS'a (Counter Strike), więc zszedłem na dół i po jakiś obiad, który mi odgrzał piasek i polazłem do komputera. Mieszkam sam i mimo, że jestem strażnikiem to też muszę od czasu do czasu coś zjeść, ale nawet fakt, że mam ponad 300 lat nie zmienia tego, że...kompletnie nie potrafię gotować. Ja nawet jajecznicę przypalam! 
 No, więc poszedłem do tego kompa i zacząłem grać jedząc obiad. 
 Gdy mi się już znudziło wygrywanie (jakiż ja skromny) polazłem do łóżka i padłem, ale nie na długo. Po jakiejś godzinie usłyszałem mój telefon, który jak najgłośniej próbował zaśpiewać "We wish you a merry Christmas". Wziąłem go do ręki i wyłączyłem dzwonek rzucając telefon w kanapę. Po chwili znowu się odezwał, ale musiał tym razem wstać. Powlokłem się po niego i zauważyłem, że dzwoni mój ukochany przyjaciel Mikołaj.
- Czego? Ja tu śpię - odezwałem się w pół śnie.
- Jack! Wiesz, że strażnik zawsze musi być zwarty i gotowy! - wrzasnął przez słuchawkę.
- Nie wrzeszcz tak! Po pierwsze byłem strasznie zmęczony po drugie, dlaczego dzwonisz do mnie po pierwszej w nocy?! - tym razem ja wrzasnąłem. Na szczęście jak mówiłem mieszkałem sam, więc mogłem się drzeć ile chce.
- Czym niby zmęczony?! Graniem w jakieś gry komputerowe? A dzwonię, dlatego że muszę ci coś powiedzieć!
- Wal śmiało - powiedziałem już spokojniej. Wziął głęboki wdech.
- Pamiętasz dlaczego chodzisz do szkoły? - zapytał. Przewróciłem oczami.
- Tak, powiedzieliście, że jestem półgłówkiem i muszę się nauczyć liczyć itd. - powiedziałem zniechęcony coraz bardziej.
- Tak, ale nie tylko. Masz misję znalezienia kamienia księżycowego.
- Wiem... tego co nie istnieje, tak?
- Po pierwsze istnieje i mamy na to dowód - oznajmił.
- Naprawdę, jaki? - powiedziałem z udawanym nie dowierzaniem. Szukaliśmy go już dwa laty i jakoś nie dał znaku życia w przeciwieństwie do Mroka. Okazało się, że go nie wykończyliśmy i gdzieś się pałęta, ale ma tak mało siły, że nie może nic zrobić, ale zbiera siły. Każdy z nas chce mieć ten kamień, ale nie powiedzieli mi jeszcze dlaczego. Wiem tylko, że jak Mrok będzie miał go w swoich rękach to będzie źle.
- Znaleźliśmy go na tej naszej mapie. Jest w jakimś domu - rzekł.
- Acha świetnie, czyli teraz będę musiał latać po wszystkich domach, bo w nie macie szczegółowej mapy! - zdenerwowałem się.
- Nie. Masz iść do szkoły! Mam dziwne  wrażenie, że ma go któryś uczeń - mówił - A teraz idź spać, bo jesteś strasznie zmierzły - i się rozłączył. Jak powiedział tak zrobiłem. Nie wierzyłem, że on istnieje, bo dawno byśmy go znaleźli. Wiem jak wygląda, ale jak latałem po świecie to mimo, że niektóre wyglądały identycznie nie były nim. Strażnik by czuł, że to on. 
 Gdy się rano obudziłem, a raczej znowu mnie telefon zaczął śpiewać tę durną melodie. Odblokowałem ekran i była 7:53. "Znowu się spóźnię" pomyślałem, ale nie robiło mi to większego kłopotu oprócz tego, że zaczynałem od hiszpańskiego i każdy wolał przyjść wcześniej, bo ta idiotka ma manię żeby każdy miał parę do siedzenia i każdy musi z kimś siedzieć. Odebrałem rozmowę i w tym samym czasie zacząłem się przygotowywać.
- Jack! Czemu nie jesteś w szkole?! - zapytał się brodacz.
- Bo zaspałem - odpowiedziałem.
- Jedź tam szybko! Kamień się przemieszcza, a na terenie szkoły zniknie! Wiesz o tym.
- Wiem!
 Spojrzałem na zegarek. Za dwie ósma. Wziąłem taką małą słuchaweczkę i włożyłem do ucha chowając telefon do kieszeni wylazłem z domu i pojechałem do szkoły.
- Zniknął. Mówiłem, że to jakiś uczeń. Jest w szkolę - oznajmił.
- I tak muszę tam jechać - powiedziałem.
- Idź go szukać - rozkazał mi. Przyjechałem i zaparkowałem samochód.
- Najpierw pójdę na lekcję, poszukam go na przerwie - burknąłem biegnąc do klasy. Najpierw mnie budzi o 1 w nocy, a teraz mi rozkazuję. Już i tak jestem spóźniony, a jakby dyrektor przyłapał mnie na łażeniu po szkole i zaglądaniu do każdej klasy to dał by mi koze o ile nie gorzej. Wparowałem do klasy i tylko rzuciłem szybkie "Przepraszam za spóźnienie" i zacząłem się rozglądać po klasie z jakim burakiem będę musiał siedzieć, bo wiedziałem, że Flynna i Punzie nie będzie. Na szczęście Elsa siedziała sama, więc nie było tak źle, ale jej wygląd mnie trochę zdziwił choć i tak się uśmiechnąłem, bo wyglądała ślicz... zdrowo. Miała włosy związane w jakiś skomplikowany dla mnie warkocz, ale jej skóra była dawnego koloru, nie taka blada jak wcześniej. Zniknęły jej wory i cienie pod oczami, a tęczówki znów miały ten piękny kolor. I nie była tak chuda. Po prostu wyglądała identycznie jak w pierwszy dzień szkoły... no poza ubraniem. Miała niebieską spódniczkę, szarą bluzkę, naszyjnik z kamieniem księżycowym i jakie... Chwila moment... Zrobiłem wielkie oczy. KAMIEŃ KSIĘŻYCOWY!!! Skąd ona go miała?! Byłem pewny, że to on. Nie tylko wygląd, ale czułem jego energię. Patrzyłem na nią zbity z tropu.
- Chyba go znalazłem - powiedziałem jak najciszej i wyłączyłem rozmowę. 





Początek jakże medyczny za co przepraszam, ale ostatnio mam manię. Chciałam też przywitać wszystkich nowych czytelników i podziękować za ponad 2000 wyświetleń ^^ :***
A i wracam do formy przynajmniej na ten tydzień, bo wróciłam do Polski :)

piątek, 17 lipca 2015

UWAGA! JELSA W FROZEN 2!!!

UWAGA!!! JELSA W FROZEN 2!!! 
Dużo osób już pewnie o tym wie, ale jeszcze przypominam... Moje i wasze marzenia mogą się spełnić *.* Disney w końcu zauważył, że Jelsa opanowała świat! Wystarczy tylko złożyć petycję. Jelso-maniacy łączmy się w siłę i niech Disney połączy najpiękniejszą parę na świecie w jeden film!!!!
Oto link
https://www.change.org/p/jeffrey-katzenberg-the-walt-disney-company-dreamworks-have-jack-frost-from-rise-of-the-guardians-appear-in-frozen-2-as-elsa-s-love-interest

Ja nawet nie opiszę mojej reakcji jak sobie uświadomiłam, że to możliwe :D Ja prawie zemdlałam na leżaku xd Ludzie proszę tylko 2000 petycji!

A rozdział powinien być jutro :*

Pozdrawiam i wysyłać petycje ^^

wtorek, 14 lipca 2015

[Rozdział #9 "Wyglądasz jak trup"] BONUS

 Ostatnio trochę mi się nudziło, ale nie mogłam jednak dorwać się do komputera, aby napisać rozdział, więc zaczęłam rysować mały bonus do 9 rozdziału :3 Tak mała przemiana Elsy w trupka :P Od razu mówię, że dopóki nie wrócę do Polski raczej nie na 100%, ale raczej nie będzie rozdziału, najprawdopodobniej pokaże się w sobotę. I na start przepraszam za słabą jakość, ale zdjęcia robiłam z telefonu :/

Najpierw paczałki 

 




Teraz Elsa, ale ona mi trochę nie wyszła, więc mnie nie katujcie >.< Nigdy jej nie potrafiłam rysować :(

 Po prawej jest normalna po lewej już nie :P






A i teraz mały spojler do następnego rozdziału :3 


Hmm... Co to jest? :}

( sory nie potrafię rysować kolorowych kamyczków, więc się nie zdziwię jak nikt nie zgadnie xd)

No to tyle... Mam nadzieję, że się spodoba :3 A i jeszcze sory za te kratki, ale rysowałam w normalnym zeszycie A4 :/

sobota, 11 lipca 2015

Rozdział #9 "Wyglądasz jak trup"

 Elsa odruchowo się skuliła. Miała wrażenie, że dalej czuje ból w klatce piersiowej. Zakryła oczy dłońmi i próbowała przeanalizować całą sytuacje. Śnił się jej ktoś o imieniu Mrok i kazał jej zrobić parę rzeczy które same ją ciekawiły, no i ogólnie jakieś wspomnienie. Cała się trzęsła, pot lał się jej z czoła, a ból przy każdym jakimkolwiek ruchu dawał o sobie znać. Chwilę pooddychała i się uspokoiła. Po chwili  bóle minęły. 
 Odsłoniła twarz i zauważyła, że ma zasłonięte rolety. Powoli wyszła z łóżka i je odsłoniła. Było bardzo jasną jak na tą godzinę... WŁAŚNIE! Która godzina?! Szybko złapała za telefon i odblokowała ekran. Była 8:40! Za 5 min były lekcje. Elsa nigdy się nie spóźniała, a że była wzorową uczennicą nie mogła się spóźnić. Jednak w dość dobrym czasie się pozbierała. Wzięła pierwsze rzeczy z brzegu do ubrania, nawet nie patrzyła w lustro. Jak najszybciej spakowała książki i zbiegła pośpiesznie na dół. Po drodze zaczęła się zastanawiać, dlaczego Ania jej nie obudziła... No tak! Miała pojechać na jakąś wycieczkę która była na 10:00. Angelici też nie było, ale nie wiedziała czemu. Nie jadła śniadania i nawet nie zapakowała jakiegokolwiek do plecaka. Założyła szybko buty i wybiegła z domu. Przed nią stał samochód z szoferem, który był lekko zdenerwowany, że tak długo musiał czekać. Pośpiesznie wsiadła do auta i pojechała. Była zdenerwowana, bo nigdy nie zdarzyło jej się spóźnić. Zawsze była punktualna.
 Gdy dojechali wystrzeliła jak torpeda z samochodu i popędziła do szkoły. Gdy dobiegła już do klasy zatrzymała się. Popatrzyła co w popędzie na siebie włożyła. Ucieszyła się trochę, bo nie ubrała się jak potwór. Zwykłe niebieskie spodenki i biała koszulka. Przypomniała sobie, że nawet nic nie robiła z włosami. Na szczęście wczoraj nie zdjęła gumki do włosów z ręki. Wzięła ją zawiązała sobie na szybko koka. Postanowiła jednak, że wejdzie. Otworzyła delikatnie drzwi.
- Przepraszam za spóźnienie - mruknęła cicho. Wszystkie oczy zaczęły się na nią patrzeć, a jej ugięły się nogi. Nienawidziła gdy ludzie tak robili, zawsze czuła się nieswojo. Nagle jakby uczniowie jej się przestraszyli, a raczej byli zszokowani, ale Elsa nie miała pojęcia dlaczego.
- Dobrze... Usiądź już - powiedziała pani Anita i popatrzyła się również dziwnym wzrokiem, ale od razu wróciła do lekcji. Speszona niebieskooka usiadła po cichu obok Punzie, która nie spuszczała z niej wzroku. Gdy zajęła miejsce i parę minut minęło by lekcja przybrała normalny stan długowłosa zwróciła się do Elsy.
- Czy ty w ogóle spałaś?! - powiedziała szeptem. To pytanie strasznie zdziwiło niebieskooką.
- Tak - odparła. Roszpunka dalej się na nią patrzyła.
- To inaczej... Czy używasz jakiegoś podkładu albo rozświetlacza? - spróbowała.
- Nie... Ale dzisiaj rzeczywiście nie robiłam makijażu... Aż tak źle?
- Jeśli nie używasz ani podkładu i twoja cera była ładna bez niego to bez makijażu nie wyglądasz źle... Ale to nie zmienia faktu, że wyglądasz jak trup - powiedziała powoli Punzie. "Że CO?! Co to znaczy, że jak TRUP?!" myślała jeszcze bardziej zdziwiona. 
- Co to znaczy, że jak "trup"? - zapytała totalnie skołowana. Zielonooka zrobiła gest aby poczekała i zaczęła szperać w swoim plecaku. Po chwili wyciągnęła małe lusterko i podała je dziewczynie. Elsa w sumie już rozumiała reakcje osób, naprawdę wyglądała jak trup. Zrobiła ogromne oczy, jej skóra była jeszcze bledsza niż zazwyczaj co podkreślało jeszcze bardziej cienie pod oczami, których naturalnie nigdy nie miała, worów pod oczami również nie zabrakło. Zauważyła też, że jej oczy straciły swój intensywny kolor, były po prostu na granicy bladego turkusu i szarości. 
 Miała ochotę krzyknąć z przerażenia. Nie miała pojęcia dlaczego tak wyglądała. To nie mogło stać się, dlatego że miała zwykły koszmar. Mimo iż był bardzo realistyczny był tylko snem. Mrok nie istnieje, a to nie było wcale żadne wspomnienie. To po prostu był SEN. 
- Ehm... - zaczęła - No... wyglądam jak trup..., ale nie wiem dlaczego - odparła zwyczajnie choć w głębi duszy była przerażona. Oddała lusterko i wróciła do lekcji, ale wiedziała, że długo nie pozbędzie się wzroku kuzynki. Dalej czuła na sobie jakieś oczy, ale tym razem nie dziewczyny. Popatrzyła się w stronę Jacka i Flynna. Oni również mieli zdziwione miny.
- Co? - mruknęła do nich.
- Nie wiedziałem, że makijaż może zrobić takie cuda - stwierdził brunet. Elsa zrobiła facepalma.
- Ja nigdy nie używałam podkładu. Nie wiem co się stało, ale makijażu zwykle mało używam - powiedziała.
- A spałaś w ogóle? - zapytał się Jack - Bo wyglądasz jakbyś przynajmniej tydzień tego nie robiła - stwierdził.
- Tak spałam i to bardzo dobrze - powiedziała i wróciła do lekcji. 
 Kiedy wszyscy się już od niej odczepili pomyślała o śnie. "A nie zastanawiałaś się nigdy jaki był jego naturalny kolor?" to zdanie chodziło jej po głowie. Popatrzyła się na niego, ale tak żeby nikt nie zauważył. Miał głowę opartą o rękę i patrzył się na tablicę. "Zrób to! Zapytaj!" nagle w jej głowie usłyszała takie słowa, ale to nie były jej słowa tylko Mroka i to tak wypowiedziane jakby ktoś drapał paznokciami po tablicy. Od tego głosu nie dość, że rozbolała ją głowa, ale i się okropnie przestraszyła. Przez te dwie rzeczy prawie krzyknęła, w miarę się powstrzymała, ale nie udało jej się stłumić dziwnego jęku i zamknięcia oczu. Znowu zaczęła się trząść i zachowywać się mniej więcej jak po przebudzeniu. Zaczęła ją boleć również klatka piersiowa. Oddychała szybko i znowu poczuła jak wszystkie oczy są skierowane ku niej, ale nie było już w nich zdziwienia tylko przerażenie.
- Czy mogę iść na chwilę do łazienki? - zapytała cicho nie otwierając oczu. Bała się, że gdy je otworzy zamrozi całą klasę spowodowanym stresem. 
- Może lepiej do pielęgniarki - stwierdziła spokojnie nauczycielka
- Nie - zaprzeczyła Elsa dalej nie otwierając oczu. Ból przeszywał jej czaszkę, ale wiedziała, że żadne tabletki na to nie pomogą. Potrzebowała ciszy i spokoju - Do toalety.
- Dobrze, ale za chwile przyjdź.
Elsa powoli wstała z krzesła i kierowała się ku drzwiom. Czuła jak wszystkie oczy ją odprowadzają dopóki nie wyszła. Poszła do toalety myśląc tylko, że minął tydzień w nowej szkole, a ona już robi taki numer. 
 Gdy już doszła do toalety i zamknęła od razu odkręciła kurek z zimną wodą i zaczęła sobie przemywać twarz. Trochę jej stan się poprawił, ale i tak nie było najlepiej. Popatrzyła się w lustro. Nagle ujrzała w odbiciu czarny kształt i zatkała usta żeby nie słychać było krzyku, którego nie potrafiła powstrzymać. Na szczęście stłumiła dźwięk, nie chciała zwracać na siebie uwagi choć była lekcja. Czarny kształt zaczął się przemieniać w postać. Rysy twarzy i ciała zaczęły się pojawiać i w końcu można było uznać kim jest ta osoba chociaż Elsa nie do końca chciała znać prawdę, ale prawdą było to, że w odbiciu widziała... Mroka. 
- Witam - powiedział do niej ze swoim znanym chytrym uśmieszkiem. Niebieskooka odwróciła się żeby stanąć z nim twarzą w twarz, ale to co ujrzała było naprawdę dziwne... Czarny pan za nią nie stał. Znowu się odwróciła i stał w lustrze. Była skołowana; najpierw dziwny sen z ty facetem, później wygląd trupa, następnie usłyszenie głosu w głowie, a teraz Mrok którego widać tylko w lustrze. No to była już przesada!
- Jak?! - zapytała się.
- Co jak? - odpowiedział głupio.
- Jak to możliwe?! Przecież ty nie istniejesz! Nie, nie... to tylko wytwór mojej wyobraźni - powiedziała i zaczęła krążyć po łazience. 
- Możesz przestać, bo mi się zaczyna kręcić w głowie! - zaczął - Ja istnieje, nie jestem wytworem twojej wyobraźni! Poza tym... Nie powiem ci dlaczego możesz widzieć mnie tylko w lustrze i... Masz się zapytać Frosta dlaczego ma białe włosy.
- Po co?! Przecież wiesz! - odpowiedziała zatrzymując się. 
- Ale ty nie wiesz.
- A po co mi wiedzieć?!
- Masz się go zapytać!
- Po co?! - nie dawała za wygraną.
- Jeśli się nie zapytasz to spotka cię kara! - krzyknął.
- Czy ja ci wyglądam na dziecko żeby dawać mi karę - zrobił minę typu "Tak" - Poza tym jaką karę?!
- Jeszcze większy ból niż ci dawałem - odpowiedział. Jeszcze większy?! A mógł by być?!
Popatrzyła na niego wilczym wzrokiem - Dobrze, zapytam, ale nie dzisiaj... Jutro - dała za wygraną, a on uśmiechnął się triumfatorsko. 
- Do zobaczenia - powiedział i rozpłynął się w lustrze. Była wściekła. Czy to był jakiś żart?! O co chodzi... to nie były jakieś halucynacje... to się stało naprawdę...
- Wszystko dobrze? - nagle usłyszała. Szybko odwróciła głowę w stronę wyjścia i zobaczyła Punzie. Stała zaniepokojona.
- Tak... Idziemy? - powiedziała podchodząc do zielonookiej. 
- Jasne - wyszły z łazienki i pokierowały się w stronę klasy. 

wtorek, 7 lipca 2015

Nie wierzę! Czterokrotne LA! :D

Aaaa(...)aaaa!!! Zostałam nominowana do La i to czterokrotnie :D Moje pierwsze LA, nie wiedziałam, że będzie tak szybko... W ogóle się nie spodziewałam, że  ktoś mnie nominuje, bo nie sądziłam, że ktoś będzie chciał czytać te moje wypociny xd Nominowała mnie Kiniaa ツLexy, --Your Nightmare-- i modern talking za co bardzo dziękuje :*
Dobra, każdy wie co to LA, więc... ZACZYNAMY!!!
Najpierw Kiniaa, bo mnie najwcześniej nominowała:

1. Najbardziej głupia rzecz jaką zrobiłaś.

Duuużo tego... Chyba to było wtedy kiedy byłam jeszcze plemnikiem i uznałam, że muszę wygrać z moimi braćmi i siostrami i tak szybko biegłam, że wygrałam wyścig i zalęgłam się w brzuchu mojej mamy XD Nie, ale poważnie to chyba wtedy kiedy zgodziłam się zagrać z moimi przyjaciółmi w butelkę :P ( Ja nawet nie skomentuje co się tam działo... )

2. Cieszysz się ze swoich ocen w szkole?

Tak, chodź mogły być lepsze.

3. Ulubiony kolor.

Wszyyystkie, cała tęcza :D Ale jak bym miała wybrać to trzy: Bordowy, ciemny turkus i czarny.

4. Bluza czy sukienka?

Zdecydowanie bluza... Nie lubię sukienek (toleruje tylko plażówki), jestem lekką chłopczycą :) Ale ostatnio mam manię na punkcie takich czapek. 


5. Ulubione zwierzę.

Zdecydowanie białe tygrysy <3 Kocham te piękne zwierzęta.

6. Jak byś miała władać jakąś  mocą to jaka by to była?

Hmm... Chyba teleportacji. Jak mówiłam mam paniczny lęk przed lataniem, a ja chce zwiedzić cały świat. Ale jak by się tak zastanowić to w sumie lepsza moc to "Moc spełniania marzeń" :3 Przynajmniej nieegoistyczna.

7. Co lubisz robić w wolnym czasie?

Grać w gry komputerowe i nie tylko (np: Sims, Don't Starve, GTA V itd.), jeździć konno, rysować w realu i na kompie, oglądać filmy na Youtube, ogólnie oglądać filmy, czytać książki, pływać, co jeszcze... no i pisać bloga :P

8. Jesteś dumna ze swojego bloga?

Może nie dumna, ale na razie mi się podoba, ale dopiero się rozkręca, więc...

9. Cieszysz się że są wakacje?

Mam wrażenie, że to pytanie zadałaś specjalnie... Mam do tego mieszane uczucia; tak bo jest wolne i w ogóle, a nie bo się w tym roku rozstałam z moją ukochaną klasą :(

10. Co myślisz o Jelsie?

A co mam myśleć... To moje życie! :D Uważam, że to najpiękniejsza para na świecie! <3

11. Co byś zmieniła w sobie?

Trudne pytanie... Nic :) Może chciałabym być trochę chudsza xd


Teraz Lexy i Magda :) :


1. Czy lubisz Percabeth? Jeśli nie to dlaczego? Jeśli tak, to też dlaczego

Lubię :3 Są słodziutcy ;)

2. Czy uprawisz jakiś sport? Jaki?
Tak, jeżdżę konno, pływam już chyba 7 lat, ostatnio staram się robić brzuszki, ale mi to nie wychodzi :/ 

3. Dlaczego piszesz bloga?
Bardzo długo już czytam blogi i w pewnym momencie postanowiłam, że też założę własnego bloga, ale nie o Jelsie, więc mi nie do końca wychodziło i dałam sobie z tym spokój. Później znowu przyszła mi wena, a od paru miesięcy miałam pomysł na blog o Jelsie. Założyłam go, ale nie opublikowałam żadnego posta. Potem stwierdziłam, że napiszę o szkole i tak założyłam tego bloga :3 

4. Często czytasz książki? Na przykład jakie?
Staram się najpierw przeczytać książkę, a później obejrzeć film, więc dosyć często czytam. Głównie fantasy.

5. Lubisz placki? (Wybaczcie musiałam się o to 
spytać, bo ja je kocham!)

Zależy jakie, na słodko czy na słono. Ja wole na słodko ^^
6. Czy lubisz mój blog?
Lubię :D

7. Czy masz chłopaka? (Jeśli nie witaj w klubie)
To skomplikowane... Nie, że jakiś Friendzone, ale to długa historia... Nie, nie mam :)

8. Czy oglądasz filmy Disney'a i Dream Works'a?
No przecież! Jakbym nie oglądała nie powstał by ten blog. Ja je ubóstwiam :D 

9. Ile masz lat?
Oficjalnie 13 lat.

10. Jaki masz kolor włosów?
Ciemny brąz.

11. Wolisz spędzać czas na powietrzu czy w domu?
Zależy, mój umysł woli dom, a serce powietrze. W domu jest komputer itd., ale na świerzym powietrzu mogę się wyszaleć :D


Teraz Usia :

1. Dlaczego postanowiłaś pisać bloga?
Bardzo długo już czytam blogi i w pewnym momencie postanowiłam, że też założę własnego bloga, ale nie o Jelsie, więc mi nie do końca wychodziło i dałam sobie z tym spokój. Później znowu przyszła mi wena, a od paru miesięcy miałam pomysł na blog o Jelsie. Założyłam go, ale nie opublikowałam żadnego posta. Potem stwierdziłam, że napiszę o szkole i tak założyłam tego bloga :3 (Taaak... kopiuj wklej :P)

2. Gdybyś mogła być 2 dni w ciele Jacka Frosta lub Elsy kogo byś wybrała?
Raczej Jacka. Mogłabym polatać po świecie i po wkurzać zająca :D

3.Która piosenka opisuje Cię najbardziej? 
Myślę, że Christina Perri - Human.

4. Dlaczego kochasz Jelse? Dlaczego ją lubisz? 
Gdy obejrzałam Frozen zaczęłam myśleć kto by pasował do Elsy i stwierdziłam, że jest podobna do Jacka Frosta i tak po prostu weszłam sobie w grafikę Elsy, a tu nagle... DUP! Elsa+Jack i wtedy pomyślałam "ktoś mi chyba czytał w myślach O.o". Muszę się przyznać, że na początku nie lubiłam Jelsy, bo uważałam, że Elsa jest dla niego za stara xd. A potem zaczęłam oglądać filmiki z Jelsą i no.. tak po prostu wyszło :D ZAKOCHAŁAM się i uważam, że są najlepiej dobraną parą na ŚWIECIE!!! (Jezuu... Ale ze mnie gaduła)

5. Ulubiona książka?
Nie kto inny, a "Harry Potter" !

6. Chciałabyś Jelsę w Frozen 2?
A jaki "Jelso-maniak" by nie chciał ? :P

7. Gdyby Jack Frost zasłużył na karę bo był nieposłuszny (XD) jaką karę byś mu dała?
>:D Pocałuj zająca i Hansa >:P

8. Ulubiony cytat? 
"Każdy człowiek jest jak księżyc. Ma swoją drugą stronę, której nie pokazuje nikomu" , ,, Największe bitwy toczą się zawsze w naszych sercach.'' i "Zanim rozpoczniesz wojnę musisz wiedzieć o co walczysz".

9. Lubisz czytać książki?
Kocham <3

10. Na ile oceniasz swojego bloga?
Ja sama nie będę oceniać. Musielibyście wy :3

11. Masz jakieś zwierzątko domowe?
Tak, psa. Papilon o imieniu Fąfel :P

Teraz modern talking:

1. Ile masz lat?

Jak mówiłam 13 lat.

2. Masz chłopaka?

Generalnie nie.

3. Co lubisz robić w wolnym czasie?

Grać w gry komputerowe i nie tylko (np: Sims, Don't Starve, GTA V itd.), jeździć konno, rysować w realu i na kompie, oglądać filmy na Youtube, ogólnie oglądać filmy, czytać książki, pływać, co jeszcze... no i pisać bloga :P

4. Dobrze się uczysz/uczyłaś?

Wydaje mi się, że dobrze. Umiarkowanie, czasem zdarzy się 6, a czasem 3.

5. Co byś zrobiła gdyby Jack Frost powiedział ci: "Ty mnie widzisz?"

Chyba byłabym zbyt wstrząśnięta, że Jack coś do mnie mówi, więc pokiwałabym głową na tak :)
6. Masz rodzeństwo?
Ta.O 12 lat starszego brata.

7. W której części Polski mieszkasz?

Na śląsku :3

8. Kraj, który chciałabyś odwiedzić?

Jak wcześniej mówiłam chciałabym zwiedzić cały świat, a konkretnego kraju nie potrafię wybrać.

9. Chciałabyś przefarbować swoje włosy? Jeśli tak, to na jaki kolor?

Chciałabym, ale wiele osób mówi mi, że mam piękny odcień brązu i nie powinnam się farbować. Jeśli chodzi o kolor to albo całe na fioletowo albo do połowy na turkusowo.

10. Kim chciałabyś zostać w przyszłości?

Architektem albo dentystą ;) Byłabym Tooth :D

11. Ulubiony zespół?

Chodziło ci chyba o zespół muzyczny. Jeśli tak to Evanescence i The Cranberries. Kocham również Nightcore, ale nie wiem czy zalicza się też do zespołów. 



Pytania:
1. Jaki jest twój ulubiony rodzaj muzyki i ulubiony zespół lub wokalista?
2. Masz wadę wzroku? Jeśli tak to jaką?
3. Jeśli miałabyś umrzeć za 24 godz. to co byś zrobiła?
4. Jaki był twój pierwszy blog na który weszłaś i zaczęłaś go chętnie czytać?
5. Ile masz lat?
6. Sukienka czy spodnie?
7. Największe marzenie?
8. Ulubiony cytat?
9. Jakie są twoje największe wady i zalety?
10. Miałaś kiedyś coś złamanego albo miałaś kiedyś jakiś wypadek?
11. Ile masz wzrostu?

A teraz nominuję (bębenki proszę):
Nie ma nominacji!!! Tak pewnie was to dziwi, że są pytania, a nominacji nima. Już tłumaczę; Wiem na czym polega LA, ale że kobieta zmienną jest postanowiła, bo wiem, że nie którzy nie mają konta, a może chcą odpowiedzieć na parę pytań, więc... LA nie jest obowiązkowe. Kto chce może odpowiedzieć na moje pytania w komentarzach. Wiem też, że dziewczyny (wiecie o kim mówię) określiły ten okres "Apokalipsą LA" i nie chciałabym ciągnąć tego w nieskończoność, więc to też jest rozwiązanie. Poza tym wszystkie blogi są świetne i nie potrafię wybrać tylko 11 :/ Druga sprawa, że jestem leniwa :} Pozdrawiam i mam nadzieję, że zaczynam kończyć apokalipsę zombi... To znaczy LA!

piątek, 3 lipca 2015

Rozdział #8 'Sen czy koszmar, a może wspomnienie?"


 Byłam w lesie. Nawet nie pamiętam jak się tu znalazłam... Nieważne. Najprawdopodobniej była zima, ponieważ stałam po kostki w puchu, a na drzewach była warstwa śniegu.  Las był gęsty , ale jak patrzyło się w górę można było ujrzeć promienie słońca. Co dziwne nie było mi zimno, a właśnie przyjemnie. Chłód śniegu na moich stopach, ramionach i włosach wywoływał na moim ciele przyjemne dreszcze, a promienie słońca te które zdołały przebić się przez wysokie sosny otulały moje ciało i je ocieplało. 
 Ubrana byłam dosyć dziwnie, nie miałam butów, a na sobie miałam jakąś lekko podartą, starą sukienkę. Włosy miałam rozpuszczone. 
 Popatrzyłam się na moje dłonie. Były oszronione tak samo jak łydki i ramiona. Dotknęłam również mojej skóry na policzkach, również wydawały się być oszronione. 
 Postanowiłam ruszyć przed siebie żeby nie stać w miejscu jak słup. Szłam może pół godziny aż w końcu dotarłam do jakiejś wioski. Nie zaczepiałam ludzi na ulicy choć miałam wielką ochotę zapytać gdzie jestem. Nie wyglądało to jak Nowy York ani inne miasto w U.S.A. Bardziej na jakąś średniowieczną wieś na jakimś odludziu. 
 Przeszłam przez całą wieś, coś mnie ciągnęło do pewnego miejsca, ale nie mam pojęcia jakiego. Szłam jeszcze może dwadzieścia minut i zauważyłam małą polankę. Podeszłam trochę bliżej i ujrzałam jeziorko. Sceneria wyglądała pięknie, a jeszcze na dodatek był wieczór, więc słońce było nisko i wyglądało to przepięknie. 
 Rozkoszowałam się pięknym widokiem dopóki nie zauważyłam dwójki ludzi wchodzących na jezioro. Co dziwniejsze to była ta sama dwójka co widziałam w parku w niedziele. Chłopak i mała dziewczynka. Mała założyła łyżwy i weszła na jeziorko, ale chłopak nie miał ani butów, ani łyżw, więc zaczął jeździć na bosaka. Nie wychylałam się, ale chciałam zobaczyć co tak naprawdę się stało. Bawili się świetnie, ale tym razem trochę się pozmieniało. To dziewczynka wjechała na sam środek jeziora. Nagle zauważyłam, że po drugiej stronie jeziora stał mężczyzna, ale on nie wyglądał jak normalny człowiek. Miał złote oczy, kruczoczarne włosy były postawione na żelu, a skórę miał szarą. Na sobie miał czarny płaszcz i patrzył na zabawę dzieci z szatańskim uśmiechem. Machnął ręką i prawie niewidoczny piach zaczął sunąć po ziemi prosto w stronę jeziora. W miejscu gdzie dziewczynka właśnie stała zaczął pękać lód. Uśmiech zszedł z twarzy dziewczynki tak samo jak z twarzy chłopaka. Jednak się różnili, dziewczynka była przerażona, a chłopak spokojny. Zaczął coś mówić, ale nie mogłam tego usłyszeć, bo byłam za daleko. Nagle zauważył laskę leżącą obok niego. Wziął ją i znowu zaczął coś mówić do dziewczynki, ale tym razem się uśmiechał. W pewnym momencie złapał dziewczynkę laską i przerzucił ją w swoją stronę, ale sam wpadając w miejsce załamania lodu. Wydawało by się, że już się uratowali, ale gdy chłopak zaczął wstawać lód skruszył się i chłopak wpadł do wody. Dziewczynka krzyknęła do niego po imieniu, ale niestety go nie usłyszałam, coś na "J". Dziewczynka uklęknęła przed dziurą i próbowała włożyć rękę do wody, ale była dla niej za zimna. Chciałam jej pomóc. Popatrzyłam się jeszcze raz na mężczyznę w czarnym płaszczu. Widocznie się cieszył, uśmiechał się szatańsko. Nagle spojrzał w moją stronę. To było przerażające uczucie. Przeszył mnie dreszcz i chłód. Otworzył  usta i mimo, że był tak daleko usłyszałam dokładnie co powiedział "A ty nic nie możesz zrobić". Chciałam mu udowodnić, że mogę, więc poszłam w stronę dziewczynki, a ta odwróciła się w moją stronę, ale nie patrzyła się na mnie. Lecz jakby mnie wołała, bo krzyczała ciągle "El!!!". Choć może mi się wydawało i krzyczała "Ej!!!". Odwróciłam się żeby zobaczyć kogo tak woła. Zauważyłam biegnącą dziewczynę w stronę małej. Miała czekoladowe włosy związane w bardzo luźnego koka, kosmyki włosów opadały jej na twarz. Zauważyłam, że jeden kosmyk jest bardzo jasny wręcz biały. Wyróżniały się też jej oczy, były mocno błękitne wpadające w turkus, ale były też przerażone. Jej skóra była bardzo blada, ale nie wiem czy ze strachu czy to był naturalny kolor. Na sobie miała zniszczony płaszcz choć z pod niego można było zauważyć trochę droższe ubrania. Wyglądała na 16 lat. 
 Wybiegła z lasu i zmierzała w stronę dziewczynki. Myślałam, że mnie ominie albo zapyta kim jestem, ale ona po prostu prze mnie... przebiegła. Poczułam straszny ból w klatce piersiowej, więc odruchowo się skuliłam i złapałam się za nią. Odwróciłam się w stronę dziewczyn, starsza dobiegła do dziury w lodzie i również zaczęła płakać. Popatrzyłam się na czarnowłosego, ale on tylko powiedział "Mówiłem". Chciałam im bardzo pomóc. Powoli weszłam na jezioro. Stanęłam obok miejsca wypadku i wpatrywałam się w wodę. Mimo iż jeziorko było małe to za to było strasznie głębokie. Nagle poczułam oddech za moimi plecami i usłyszałam "Jesteś potworem". Słowa były te wypowiedziane tak chłodno i strasznie, że potknęłam się, ale zamiast wpaść do wody ją zamroziłam. Starsza dziewczyna złapała młodszą i gwałtownie odsunęły się z przerażenia. Zrobiłam tak samo. Nie wiedziałam, że moje moce tu działają. Było mi tak strasznie źle, chciałam pomóc i znowu wszystko popsułam. Znowu usłyszałam "Mówiłem. Jesteś potworem". On mnie denerwował "Co ja mu takiego zrobiłam?!". Odwróciłam się wkurzona, ale zamiast wymienić parę zdań z nieznajomym odrzuciło mnie na najbliższe drzewo. Poczuła piekący ból na plecach. Popatrzyłam ze łzami w oczach na napastnika. Patrzył na mnie z odrazą, ale i z zaciekawieniem.
- Co ja ci zrobiłam? - zapytałam ledwo słyszalnym głosem. 
- Dużo rzeczy - odpowiedział mi z szatańskim uśmiechem - Nie poznajesz przypadkiem tych osób - wskazał na dwie dziewczyny, które jakby zatrzymały się w czasie.
- Nie - odpowiedziałam zgodnie z prawdą.
- Naprawdę? - zdziwił się - A ten chłopak? Nie przypomina ci może... Jacka Frosta ?
Rzeczywiście, pierwsza myśl była, że to Jack ale on ma białe włosy. Ale tych dwóch dziewczyn nie kojarzyła. Może to były jego siostry?
- Ale Jack ma białe włosy, a nie brązowe - powiedziałam powoli odzyskując siły.
-  A nie zastanawiałaś się nigdy jaki był jego naturalny kolor? Przecież człowiek nie może urodzić się z białymi włosami.
- Po pierwsze tak zastanawiałam się, po drugie jest to możliwe - odpowiedziałam - Może jest albinosem? Albinosy mają...
- Dobra, nie będziesz mi tu robić wykładu z lekcji przyrody - przerwał mi - Od razu ci mówię, że Jack nie jest albinosem. Znam go dłużej niż myślisz i to po prostu wiem - dodał gdy chciałam otworzyć usta.
- To w takim razie, dlaczego ma białe włosy i te inne objawy albinizmu? - zapytałam w końcu.
- Może niech sam ci to powie. Przecież się lubicie.
- Lubimy, ale nie sądzę żeby mi to powiedział jak ty mi nie chcesz powiedzieć... W ogóle kim ty jesteś, że tak dobrze znasz mnie i moich znajomych?!
- O! Przepraszam nie przedstawiłem się. Nazywają mnie Mrok - oznajmił i skłonił się lekko po czym znów się uśmiechnął. 
- A możemy pogadać o kimś innym? Np... nie wiem...
- O tobie? - dokończył. Tylko nie to
- Nie to miałam na myśli - powiedziałam próbując wstać, ale on tylko lekko podniósł rękę i jakaś niewidzialna siła nie pozwoliła mi wstać, więc dalej siedziałam.
- Jak myślisz kim była ta starsza dziewczyna? - powiedział spokojnie. Zrobiłam wielkie oczy. On sądził, że to ja?
- Na pewno nie mną... A  zresztą może i mną, ale to i tak tylko sen! - powiedziałam zwycięsko. Popatrzył na dziwnie, ale może bardziej pozytywnie? Bardzo trudno to opisać...
- A czy na pewno to tylko sen? 
Postanowiłam zastosować popularną metodę uszczypnięcia się. Nie działało.
- To nie jest tylko sen Elso... To bardziej wspomnienie.
- Co?! Jak to?! - zapytałam wstrząśnięta. Przecież to była zima i na dodatek średniowiecze! Przecież jest XXI wiek!
- Jest XXI wiek! Jakim cudem mogę mieć wspomnienie z średniowiecza?! - zapytałam coraz bardziej wkurzona. Nie wierzyłam mu, a i mu nie ufałam. Najpierw mnie wyzywał, a teraz jak aniołek? O nie...
- Poza tym, ta dziewczyna ma brązowe włosy! Zauważ, że ja mam jasny blond, a wręcz...
- Białe? -dokończył. Zaczynał mnie coraz bardziej wkurzać.
- Tak... - mruknęłam.
- A nie zastanawiałaś się jakie byś miała włosy jakbyś nie miała tej przeklętej mocy? - oznajmił nagle.
- Nie nigdy się nie zastanawiałam! A ta dziewczyna ma przynajmniej 16 lat, a ja mam moją moc od urodzenia i nie mogłam bym mieć brązowych włosów... no chyba, że by je przefarbowała - stwierdziłam nie dając za wygraną.
- Ile masz lat? - zapytał całkiem spokojnie. To chyba jakieś żarty!
- Mam 17 lat - powiedziałam próbując nie wybuchnąć. Znowu na jego twarzy pojawił się ten szatański uśmieszek.
- Nie rozumiem dlaczego się tak denerwujesz... Przecież ja nic nie robię - powiedział prowokując mnie jeszcze bardziej.
- Powiem tak; wtargnąłeś się do mojego snu, na początku mnie obrażałeś, a teraz mówisz jak najbardziej spokojnie, przygwoździłeś mnie do ziemi i pleciesz jakieś bzdury! - wykrzyczałam mu, ale on tylko się uśmiechnął i zacmokał.
- Chyba trzeba już zakończyć ten sen - powiedział - Co powiesz na efektowny koniec?
- Co?! - zanim zdążyłam zareagować on machnął ręką, a moją głowę przeszył ogromny ból. Krzyknęłam głośnio i zamknęłam oczy. Wszystkie koszmary jakie miałam i jakie pamiętam zaczęły mi się przewijać jak film. Gdy ta straszna męczarnia się skończyła otworzyłam z wielkim trudem oczy. Ujrzałam tylko Mroka stojącego z jakimś sztyletem. 
- Miłego dnia - powiedział i wbił mi sztylet w serce. Na szczęście się obudziłam, ale i tak poczułam ten straszny ból.




Dzisiaj będzie o śnie Elsy z udziałem Mroka O.o No i o albinosach :D Nie ma to jak mieć irytującego Mroka w głowie :P Najprawdopodobniej będzie wrzucony ten rozdział kiedy będę w samolocie, bo lecę do Turcji i trzymajcie kciuki żeby nie było żadnego wypadku samolotowego ;-; Tak mam paniczny lęk przed samolotami i ogólnie lataniem... Jak nie wrzucę nic przez 2 miesiące to znaczy, że umarłam albo, że odcięli mi internet ;) I od dzisiaj wszystkie anonimki mogą pisać (ci którzy nie mają konta), nie zauważyłam, że mam zablokowaną opcje xd