Trochę bardziej mu ufała, ale do soboty dalej nie do końca. Miał ją nauczyć i jej wytłumaczyć wszystko. Spędzała z nim więcej czasu. Sama też chciała się o nim czegoś dowiedzieć, bo praktycznie go nie znała.
***
Sobota rano
[Elsa]
Obudziłam się dosyć... późno, czułam jak coś gniecie mi się w okolicy obojczyka. Podniosłam pół przytomna głowę żeby zobaczyć co nie pozwala mi spać i zobaczyłam mój naszyjnik. Jeszcze się do niego nie przyzwyczaiłam. Powoli wstałam z łóżka. Podeszłam do lustra i znowu wyglądałam jak trup... Znaczy nie tak jak był Mrok! Po prostu miałam burze włosów na głowię z której kosmyki, a raczej większość moich włosów opadała mi na twarz. Oczy miałam leciutko podkrążone.
Zastanawiałam się co ja robiłam wczoraj, że tak wyglądam i tak długo spałam. Spojrzałam na łóżko. Na podłodze leżała książka "Tajemnica życia" ostatnio moja ulubiona. Musiałam przy niej zasnąć. No nic. Musiałam się ogarnąć, bo o 15:00 miał przyjechać po mnie Jack. Trudno było wytłumaczyć Annie, że nie jadę z nim na randkę, bo nie mogłam jej powiedzieć, że jadę się uczyć. Szczególnie, że jestem jednak mądrzejsza od niego. LUDZIE! Możecie tej rudej osóbce wytłumaczyć, że w żaden sposób nie jestem z nim związana?! Dlaczego? Bo wparowała mi do pokoju i chciała mi się pomóc ubrać na "randkę".
- Ania! Przecież ci mówiłam, że on NIE JEST moim chłopakiem! Jest PRZYJACIELEM! Zrozumiałaś? - zaczęłam jej tłumaczyć, ale ona tylko chichotała.
- Dobra. Dam ci już spokój - powiedziała powoli cofając się do drzwi. Wzięłam najbliższą poduszkę i rzuciłam nią w Ankę, oczywiście celnie. Ma się cela, a już nie powiem o bitwach na śnieżki. Uciekła z piskiem pomieszanym ze śmiechem na co sama się zaśmiałam.
Dobra. Miałam trzy godziny do przyjazdu Jacka, więc poszłam się wykąpać, nie mogłam już patrzeć na moje włosy. Po kąpieli wysuszyłam włosy i zaplotłam w warkocza który opadał mi na ramię. Na dworze robiło się coraz zimniej, ale mi to nie przeszkadzało, to są plusy mojej mocy. Jednak nikt nie wiedział o mojej mocy, więc uznawano mnie za zwykłą osobę, a dziwnie by wyglądało jakbym wyszła przy 12 stopniach w krótkich spodenkach i bluzce na ramiączkach. Założyłam, więc ten zestaw co kiedyś kupiłam z Punzie po Pidżama Party. Popatrzyłam na siebie. Wyglądałam znośnie. Zeszłam na dół i nagle usłyszałam klakson. Spojrzałam zdziwiona na mój zegarek i rzeczywiście była piętnasta. Czy ja naprawdę tak długo spałam czy ja tak długo się przygotowywałam. No nie ważne. Wyszłam z domu i weszłam do samochodu Jacka. Dziwię się, że zdał tak szybko prawo jazdy. Ale czego ja mam się po nim dziwić. Już boję się tego spotkania. Co mnie zdziwiło to, że miał luksusowy samochód sportowy. Nie znam się na samochodach, ale to było chyba Lamborghini.
- Witam panienkę - przywitał się.
- Witam pana. A ja się pytam skąd masz taki samochód?
- Kupiłem sobie - powiedział puszczając mi oczko - Myślałaś, że jestem biedny i mieszkam w koszu na śmieci?
Zachichotałam - Nie, ale nie spodziewałam się, że będziesz miał taki samochód.
Ruszyliśmy. Jechaliśmy 10 minut w ciszy aż jej nie przerwałam.
- To... Co będziemy dzisiaj robić?
- Będę cię uczył, ale zanim to zrobimy musimy się trochę o sobie dowiedzieć.
Przełknęłam ślinę. Nie mam zamiaru mu mówić o mojej mocy, za żadne skarby.
- Czegoś się przynajmniej dowiem o tobie - powiedziałam na co on się uśmiechnął.
W końcu dojechaliśmy do jego domu. Czego się nie spodziewałam mieszkał na przedmieściach miasta trochę daleko od np: mojego domu. Nie jakoś dużo, ale pół godziny jazdy samochodem. To już wiem dlaczego się tak spóźnia jak ma około 15 minut do szkoły, a zakładam, że rannym ptaszkiem nie jest.
Dom był dwu piętrowy w stylu nowoczesnym. Cały biały z dużymi oknami. W środku było jeszcze ładniej. Nowoczesne meble, duży telewizor (na którym pewnie ciągle grał), i piękna kuchnia. Wszystko było w odcieniach niebieskiego, czarnego i białego. O dziwo wszystko było ładnie posprzątane.
- Ale tu ładnie... Tylko dziwię się, że tu jest tak posprzątane - powiedziałam.
- Tak... Ja też się dziwię, ale nie chciałem cię gościć w syfie jaki tu panuje na co dzień - powiedział drapiąc się po głowie - Chcesz gadać na dole czy mam cię zaprosić do mojej pieczary?
- A tam też jest czysto czy sobie odpuściłeś?
- Spokojnie... Tam jest czysto.
Więc poszliśmy do jego pokoju. Był dosyć duży. Cały pomalowany niebieską farbą (znaczy ściany), a meble były białe. Najbardziej podobało mi się łóżko [ ( ͡° ͜ʖ ͡°) Elsa... A co ty zamierzasz na nim robić XD Przepraszam musiałam :P dop. aut. ] , było duże i mięciutkie... przynajmniej na takie wyglądało. I bez skojarzeń!
- Ładnie tu sobie urządziłeś - powiedziałam.
- Ma się stylówę.
- A skromność jeszcze większą - stwierdziłam.
- Wiem... Okey - powiedział biorąc dwie poduszki i kładąc je na ziemi - Zaczynamy...
Usiadłam na poduszce naprzeciwko Jacka. Nikt nie wiedział jak zacząć.
- Hmm... Może zacznijmy od... Mroka. Jakie miałaś odczucia gdy... był jeszcze w twojej głowie? - zapytał.
- Bawisz się w psychologa? - zapytałam, bo tak to brzmiało. Zrobił minę typu "Seriously?".
- Niech ci będzie... Strach, gniew, ból... smutek, ale głównie ból i strach.
- A w snach?
- To samo, a wręcz bardziej, ale... go nie było przez cały sen, a raczej pod koniec. Czekał aż się skończy, a później atakował.
- I rozumiem kazał ci się pytać różnych rzeczy innych ludzi...
- Yhm... Yup... Np: O twoje włosy.
- O których kłamałem...
- Co? To dlaczego? - zdziwiłam się... znaczy wiedziałam, że nie mówił prawdy, ale... No wiecie!
- Teraz ci tego nie powiem, później - powiedział - Mam jeszcze jedno pytanie. Czy Mrok wie gdzie jesteś gdy jest z tobą połączony?
- Możemy to sprawdzić, bo sama nie wiem.
- Okey. Zróbmy tak, że ty zamkniesz oczy i pomyślisz, że... jesteś w domu, a ja w pewnym momencie zdejmę kamień - zasugerował.
- Dobra... postaram się - zgodziłam się. Zamknęłam oczy i starałam się wyobrazić mój dom, że w nim siedzę, ale to było trudne. Postarałam się najbardziej jak mogłam i wyobraziłam siebie zmęczoną po czytaniu "Tajemnicy Życia" rozmyślając nad głównymi bohaterami, co będą robić w następnym rozdziale. Nagle poczułam ból, ale dalej myślałam nad bohaterami aż usłyszałam ten ohydny głos.
- Witam Elso. Dawno cię nie widziałem - powiedział Mrok.
- Witam. Ja ciebie też - odpowiedziałam mówiąc na głos. Byłam w końcu sama w domu..
- Czemu mówisz na głos? Już zapomniałaś, że ze mną mówi się w myślach?
- Wiesz... Jestem sama w domu, więc mogę mówić głośno.
- Nie jesteś w swoim domu - powiedział przez co się wystraszyłam.
- Nie? A niby gdzie jak nie w domu?
- Gadaj gdzie jesteś! - rozkazał.
- Nie! - wrzasnęłam. Nie mógł wiedzieć.
- Może to cię skłoni do gadania! - powiedział po czym znowu poczułam ten okropny ból. Rozdzierał mi czaszkę. Wrzasnęłam nie mogąc wytrzymać bólu. Złapałam się z włosy i zaczęłam płakać. To było nie do zniesienia. Nagle poczułam się lepiej. Otworzyłam lekko oczy i zobaczyłam kamień przylegając o mojej szyi i ręce Jacka, który nie udolnie próbował zapiąć naszyjnik, bo miała przyciśnięte mocno ręce do szyi i twarzy. On był za blisko, ale puściłam włosy żeby ułatwić mu zapięcie naszyjnika. Gdy już zapiął popatrzył mi się w oczy. Jego oczy... Ale był zbyt blisko. Prawie się stykaliśmy. Bałam się go skrzywdzić moją mocą, każdego bałam się skrzywdzić, więc rzadko się przytulałam, a w takiej sytuacji... na pewno nikomu bym nie pozwoliła się zbliżyć. Lecz wtedy nie mogłam, byłam zbyt sparaliżowana strachem żeby się odsunąć, a może to z innego powodu. Mimo iż go lubiłam czuła od niego coś innego od innych ludzi. Był inny, ale nie wiedziałam dlaczego. Zrobiło się gorzej jak się trochę zbliżył przez co myślałam, że moja moc zaraz wybuchnie, ale ja dalej się nie ruszałam. On po chwili się uśmiechnął szeroko i zachichotał co mnie bardzo zdziwiło. Zbliżył swoje usta do mojego ucha i szepnął coś czego bym się nie spodziewała i przez co moja moc znowu prawie eksplodowała.
- Tylko mi nie zamroź pokoju śnieżynko...
