wtorek, 7 lipca 2015

Nie wierzę! Czterokrotne LA! :D

Aaaa(...)aaaa!!! Zostałam nominowana do La i to czterokrotnie :D Moje pierwsze LA, nie wiedziałam, że będzie tak szybko... W ogóle się nie spodziewałam, że  ktoś mnie nominuje, bo nie sądziłam, że ktoś będzie chciał czytać te moje wypociny xd Nominowała mnie Kiniaa ツLexy, --Your Nightmare-- i modern talking za co bardzo dziękuje :*
Dobra, każdy wie co to LA, więc... ZACZYNAMY!!!
Najpierw Kiniaa, bo mnie najwcześniej nominowała:

1. Najbardziej głupia rzecz jaką zrobiłaś.

Duuużo tego... Chyba to było wtedy kiedy byłam jeszcze plemnikiem i uznałam, że muszę wygrać z moimi braćmi i siostrami i tak szybko biegłam, że wygrałam wyścig i zalęgłam się w brzuchu mojej mamy XD Nie, ale poważnie to chyba wtedy kiedy zgodziłam się zagrać z moimi przyjaciółmi w butelkę :P ( Ja nawet nie skomentuje co się tam działo... )

2. Cieszysz się ze swoich ocen w szkole?

Tak, chodź mogły być lepsze.

3. Ulubiony kolor.

Wszyyystkie, cała tęcza :D Ale jak bym miała wybrać to trzy: Bordowy, ciemny turkus i czarny.

4. Bluza czy sukienka?

Zdecydowanie bluza... Nie lubię sukienek (toleruje tylko plażówki), jestem lekką chłopczycą :) Ale ostatnio mam manię na punkcie takich czapek. 


5. Ulubione zwierzę.

Zdecydowanie białe tygrysy <3 Kocham te piękne zwierzęta.

6. Jak byś miała władać jakąś  mocą to jaka by to była?

Hmm... Chyba teleportacji. Jak mówiłam mam paniczny lęk przed lataniem, a ja chce zwiedzić cały świat. Ale jak by się tak zastanowić to w sumie lepsza moc to "Moc spełniania marzeń" :3 Przynajmniej nieegoistyczna.

7. Co lubisz robić w wolnym czasie?

Grać w gry komputerowe i nie tylko (np: Sims, Don't Starve, GTA V itd.), jeździć konno, rysować w realu i na kompie, oglądać filmy na Youtube, ogólnie oglądać filmy, czytać książki, pływać, co jeszcze... no i pisać bloga :P

8. Jesteś dumna ze swojego bloga?

Może nie dumna, ale na razie mi się podoba, ale dopiero się rozkręca, więc...

9. Cieszysz się że są wakacje?

Mam wrażenie, że to pytanie zadałaś specjalnie... Mam do tego mieszane uczucia; tak bo jest wolne i w ogóle, a nie bo się w tym roku rozstałam z moją ukochaną klasą :(

10. Co myślisz o Jelsie?

A co mam myśleć... To moje życie! :D Uważam, że to najpiękniejsza para na świecie! <3

11. Co byś zmieniła w sobie?

Trudne pytanie... Nic :) Może chciałabym być trochę chudsza xd


Teraz Lexy i Magda :) :


1. Czy lubisz Percabeth? Jeśli nie to dlaczego? Jeśli tak, to też dlaczego

Lubię :3 Są słodziutcy ;)

2. Czy uprawisz jakiś sport? Jaki?
Tak, jeżdżę konno, pływam już chyba 7 lat, ostatnio staram się robić brzuszki, ale mi to nie wychodzi :/ 

3. Dlaczego piszesz bloga?
Bardzo długo już czytam blogi i w pewnym momencie postanowiłam, że też założę własnego bloga, ale nie o Jelsie, więc mi nie do końca wychodziło i dałam sobie z tym spokój. Później znowu przyszła mi wena, a od paru miesięcy miałam pomysł na blog o Jelsie. Założyłam go, ale nie opublikowałam żadnego posta. Potem stwierdziłam, że napiszę o szkole i tak założyłam tego bloga :3 

4. Często czytasz książki? Na przykład jakie?
Staram się najpierw przeczytać książkę, a później obejrzeć film, więc dosyć często czytam. Głównie fantasy.

5. Lubisz placki? (Wybaczcie musiałam się o to 
spytać, bo ja je kocham!)

Zależy jakie, na słodko czy na słono. Ja wole na słodko ^^
6. Czy lubisz mój blog?
Lubię :D

7. Czy masz chłopaka? (Jeśli nie witaj w klubie)
To skomplikowane... Nie, że jakiś Friendzone, ale to długa historia... Nie, nie mam :)

8. Czy oglądasz filmy Disney'a i Dream Works'a?
No przecież! Jakbym nie oglądała nie powstał by ten blog. Ja je ubóstwiam :D 

9. Ile masz lat?
Oficjalnie 13 lat.

10. Jaki masz kolor włosów?
Ciemny brąz.

11. Wolisz spędzać czas na powietrzu czy w domu?
Zależy, mój umysł woli dom, a serce powietrze. W domu jest komputer itd., ale na świerzym powietrzu mogę się wyszaleć :D


Teraz Usia :

1. Dlaczego postanowiłaś pisać bloga?
Bardzo długo już czytam blogi i w pewnym momencie postanowiłam, że też założę własnego bloga, ale nie o Jelsie, więc mi nie do końca wychodziło i dałam sobie z tym spokój. Później znowu przyszła mi wena, a od paru miesięcy miałam pomysł na blog o Jelsie. Założyłam go, ale nie opublikowałam żadnego posta. Potem stwierdziłam, że napiszę o szkole i tak założyłam tego bloga :3 (Taaak... kopiuj wklej :P)

2. Gdybyś mogła być 2 dni w ciele Jacka Frosta lub Elsy kogo byś wybrała?
Raczej Jacka. Mogłabym polatać po świecie i po wkurzać zająca :D

3.Która piosenka opisuje Cię najbardziej? 
Myślę, że Christina Perri - Human.

4. Dlaczego kochasz Jelse? Dlaczego ją lubisz? 
Gdy obejrzałam Frozen zaczęłam myśleć kto by pasował do Elsy i stwierdziłam, że jest podobna do Jacka Frosta i tak po prostu weszłam sobie w grafikę Elsy, a tu nagle... DUP! Elsa+Jack i wtedy pomyślałam "ktoś mi chyba czytał w myślach O.o". Muszę się przyznać, że na początku nie lubiłam Jelsy, bo uważałam, że Elsa jest dla niego za stara xd. A potem zaczęłam oglądać filmiki z Jelsą i no.. tak po prostu wyszło :D ZAKOCHAŁAM się i uważam, że są najlepiej dobraną parą na ŚWIECIE!!! (Jezuu... Ale ze mnie gaduła)

5. Ulubiona książka?
Nie kto inny, a "Harry Potter" !

6. Chciałabyś Jelsę w Frozen 2?
A jaki "Jelso-maniak" by nie chciał ? :P

7. Gdyby Jack Frost zasłużył na karę bo był nieposłuszny (XD) jaką karę byś mu dała?
>:D Pocałuj zająca i Hansa >:P

8. Ulubiony cytat? 
"Każdy człowiek jest jak księżyc. Ma swoją drugą stronę, której nie pokazuje nikomu" , ,, Największe bitwy toczą się zawsze w naszych sercach.'' i "Zanim rozpoczniesz wojnę musisz wiedzieć o co walczysz".

9. Lubisz czytać książki?
Kocham <3

10. Na ile oceniasz swojego bloga?
Ja sama nie będę oceniać. Musielibyście wy :3

11. Masz jakieś zwierzątko domowe?
Tak, psa. Papilon o imieniu Fąfel :P

Teraz modern talking:

1. Ile masz lat?

Jak mówiłam 13 lat.

2. Masz chłopaka?

Generalnie nie.

3. Co lubisz robić w wolnym czasie?

Grać w gry komputerowe i nie tylko (np: Sims, Don't Starve, GTA V itd.), jeździć konno, rysować w realu i na kompie, oglądać filmy na Youtube, ogólnie oglądać filmy, czytać książki, pływać, co jeszcze... no i pisać bloga :P

4. Dobrze się uczysz/uczyłaś?

Wydaje mi się, że dobrze. Umiarkowanie, czasem zdarzy się 6, a czasem 3.

5. Co byś zrobiła gdyby Jack Frost powiedział ci: "Ty mnie widzisz?"

Chyba byłabym zbyt wstrząśnięta, że Jack coś do mnie mówi, więc pokiwałabym głową na tak :)
6. Masz rodzeństwo?
Ta.O 12 lat starszego brata.

7. W której części Polski mieszkasz?

Na śląsku :3

8. Kraj, który chciałabyś odwiedzić?

Jak wcześniej mówiłam chciałabym zwiedzić cały świat, a konkretnego kraju nie potrafię wybrać.

9. Chciałabyś przefarbować swoje włosy? Jeśli tak, to na jaki kolor?

Chciałabym, ale wiele osób mówi mi, że mam piękny odcień brązu i nie powinnam się farbować. Jeśli chodzi o kolor to albo całe na fioletowo albo do połowy na turkusowo.

10. Kim chciałabyś zostać w przyszłości?

Architektem albo dentystą ;) Byłabym Tooth :D

11. Ulubiony zespół?

Chodziło ci chyba o zespół muzyczny. Jeśli tak to Evanescence i The Cranberries. Kocham również Nightcore, ale nie wiem czy zalicza się też do zespołów. 



Pytania:
1. Jaki jest twój ulubiony rodzaj muzyki i ulubiony zespół lub wokalista?
2. Masz wadę wzroku? Jeśli tak to jaką?
3. Jeśli miałabyś umrzeć za 24 godz. to co byś zrobiła?
4. Jaki był twój pierwszy blog na który weszłaś i zaczęłaś go chętnie czytać?
5. Ile masz lat?
6. Sukienka czy spodnie?
7. Największe marzenie?
8. Ulubiony cytat?
9. Jakie są twoje największe wady i zalety?
10. Miałaś kiedyś coś złamanego albo miałaś kiedyś jakiś wypadek?
11. Ile masz wzrostu?

A teraz nominuję (bębenki proszę):
Nie ma nominacji!!! Tak pewnie was to dziwi, że są pytania, a nominacji nima. Już tłumaczę; Wiem na czym polega LA, ale że kobieta zmienną jest postanowiła, bo wiem, że nie którzy nie mają konta, a może chcą odpowiedzieć na parę pytań, więc... LA nie jest obowiązkowe. Kto chce może odpowiedzieć na moje pytania w komentarzach. Wiem też, że dziewczyny (wiecie o kim mówię) określiły ten okres "Apokalipsą LA" i nie chciałabym ciągnąć tego w nieskończoność, więc to też jest rozwiązanie. Poza tym wszystkie blogi są świetne i nie potrafię wybrać tylko 11 :/ Druga sprawa, że jestem leniwa :} Pozdrawiam i mam nadzieję, że zaczynam kończyć apokalipsę zombi... To znaczy LA!

piątek, 3 lipca 2015

Rozdział #8 'Sen czy koszmar, a może wspomnienie?"


 Byłam w lesie. Nawet nie pamiętam jak się tu znalazłam... Nieważne. Najprawdopodobniej była zima, ponieważ stałam po kostki w puchu, a na drzewach była warstwa śniegu.  Las był gęsty , ale jak patrzyło się w górę można było ujrzeć promienie słońca. Co dziwne nie było mi zimno, a właśnie przyjemnie. Chłód śniegu na moich stopach, ramionach i włosach wywoływał na moim ciele przyjemne dreszcze, a promienie słońca te które zdołały przebić się przez wysokie sosny otulały moje ciało i je ocieplało. 
 Ubrana byłam dosyć dziwnie, nie miałam butów, a na sobie miałam jakąś lekko podartą, starą sukienkę. Włosy miałam rozpuszczone. 
 Popatrzyłam się na moje dłonie. Były oszronione tak samo jak łydki i ramiona. Dotknęłam również mojej skóry na policzkach, również wydawały się być oszronione. 
 Postanowiłam ruszyć przed siebie żeby nie stać w miejscu jak słup. Szłam może pół godziny aż w końcu dotarłam do jakiejś wioski. Nie zaczepiałam ludzi na ulicy choć miałam wielką ochotę zapytać gdzie jestem. Nie wyglądało to jak Nowy York ani inne miasto w U.S.A. Bardziej na jakąś średniowieczną wieś na jakimś odludziu. 
 Przeszłam przez całą wieś, coś mnie ciągnęło do pewnego miejsca, ale nie mam pojęcia jakiego. Szłam jeszcze może dwadzieścia minut i zauważyłam małą polankę. Podeszłam trochę bliżej i ujrzałam jeziorko. Sceneria wyglądała pięknie, a jeszcze na dodatek był wieczór, więc słońce było nisko i wyglądało to przepięknie. 
 Rozkoszowałam się pięknym widokiem dopóki nie zauważyłam dwójki ludzi wchodzących na jezioro. Co dziwniejsze to była ta sama dwójka co widziałam w parku w niedziele. Chłopak i mała dziewczynka. Mała założyła łyżwy i weszła na jeziorko, ale chłopak nie miał ani butów, ani łyżw, więc zaczął jeździć na bosaka. Nie wychylałam się, ale chciałam zobaczyć co tak naprawdę się stało. Bawili się świetnie, ale tym razem trochę się pozmieniało. To dziewczynka wjechała na sam środek jeziora. Nagle zauważyłam, że po drugiej stronie jeziora stał mężczyzna, ale on nie wyglądał jak normalny człowiek. Miał złote oczy, kruczoczarne włosy były postawione na żelu, a skórę miał szarą. Na sobie miał czarny płaszcz i patrzył na zabawę dzieci z szatańskim uśmiechem. Machnął ręką i prawie niewidoczny piach zaczął sunąć po ziemi prosto w stronę jeziora. W miejscu gdzie dziewczynka właśnie stała zaczął pękać lód. Uśmiech zszedł z twarzy dziewczynki tak samo jak z twarzy chłopaka. Jednak się różnili, dziewczynka była przerażona, a chłopak spokojny. Zaczął coś mówić, ale nie mogłam tego usłyszeć, bo byłam za daleko. Nagle zauważył laskę leżącą obok niego. Wziął ją i znowu zaczął coś mówić do dziewczynki, ale tym razem się uśmiechał. W pewnym momencie złapał dziewczynkę laską i przerzucił ją w swoją stronę, ale sam wpadając w miejsce załamania lodu. Wydawało by się, że już się uratowali, ale gdy chłopak zaczął wstawać lód skruszył się i chłopak wpadł do wody. Dziewczynka krzyknęła do niego po imieniu, ale niestety go nie usłyszałam, coś na "J". Dziewczynka uklęknęła przed dziurą i próbowała włożyć rękę do wody, ale była dla niej za zimna. Chciałam jej pomóc. Popatrzyłam się jeszcze raz na mężczyznę w czarnym płaszczu. Widocznie się cieszył, uśmiechał się szatańsko. Nagle spojrzał w moją stronę. To było przerażające uczucie. Przeszył mnie dreszcz i chłód. Otworzył  usta i mimo, że był tak daleko usłyszałam dokładnie co powiedział "A ty nic nie możesz zrobić". Chciałam mu udowodnić, że mogę, więc poszłam w stronę dziewczynki, a ta odwróciła się w moją stronę, ale nie patrzyła się na mnie. Lecz jakby mnie wołała, bo krzyczała ciągle "El!!!". Choć może mi się wydawało i krzyczała "Ej!!!". Odwróciłam się żeby zobaczyć kogo tak woła. Zauważyłam biegnącą dziewczynę w stronę małej. Miała czekoladowe włosy związane w bardzo luźnego koka, kosmyki włosów opadały jej na twarz. Zauważyłam, że jeden kosmyk jest bardzo jasny wręcz biały. Wyróżniały się też jej oczy, były mocno błękitne wpadające w turkus, ale były też przerażone. Jej skóra była bardzo blada, ale nie wiem czy ze strachu czy to był naturalny kolor. Na sobie miała zniszczony płaszcz choć z pod niego można było zauważyć trochę droższe ubrania. Wyglądała na 16 lat. 
 Wybiegła z lasu i zmierzała w stronę dziewczynki. Myślałam, że mnie ominie albo zapyta kim jestem, ale ona po prostu prze mnie... przebiegła. Poczułam straszny ból w klatce piersiowej, więc odruchowo się skuliłam i złapałam się za nią. Odwróciłam się w stronę dziewczyn, starsza dobiegła do dziury w lodzie i również zaczęła płakać. Popatrzyłam się na czarnowłosego, ale on tylko powiedział "Mówiłem". Chciałam im bardzo pomóc. Powoli weszłam na jezioro. Stanęłam obok miejsca wypadku i wpatrywałam się w wodę. Mimo iż jeziorko było małe to za to było strasznie głębokie. Nagle poczułam oddech za moimi plecami i usłyszałam "Jesteś potworem". Słowa były te wypowiedziane tak chłodno i strasznie, że potknęłam się, ale zamiast wpaść do wody ją zamroziłam. Starsza dziewczyna złapała młodszą i gwałtownie odsunęły się z przerażenia. Zrobiłam tak samo. Nie wiedziałam, że moje moce tu działają. Było mi tak strasznie źle, chciałam pomóc i znowu wszystko popsułam. Znowu usłyszałam "Mówiłem. Jesteś potworem". On mnie denerwował "Co ja mu takiego zrobiłam?!". Odwróciłam się wkurzona, ale zamiast wymienić parę zdań z nieznajomym odrzuciło mnie na najbliższe drzewo. Poczuła piekący ból na plecach. Popatrzyłam ze łzami w oczach na napastnika. Patrzył na mnie z odrazą, ale i z zaciekawieniem.
- Co ja ci zrobiłam? - zapytałam ledwo słyszalnym głosem. 
- Dużo rzeczy - odpowiedział mi z szatańskim uśmiechem - Nie poznajesz przypadkiem tych osób - wskazał na dwie dziewczyny, które jakby zatrzymały się w czasie.
- Nie - odpowiedziałam zgodnie z prawdą.
- Naprawdę? - zdziwił się - A ten chłopak? Nie przypomina ci może... Jacka Frosta ?
Rzeczywiście, pierwsza myśl była, że to Jack ale on ma białe włosy. Ale tych dwóch dziewczyn nie kojarzyła. Może to były jego siostry?
- Ale Jack ma białe włosy, a nie brązowe - powiedziałam powoli odzyskując siły.
-  A nie zastanawiałaś się nigdy jaki był jego naturalny kolor? Przecież człowiek nie może urodzić się z białymi włosami.
- Po pierwsze tak zastanawiałam się, po drugie jest to możliwe - odpowiedziałam - Może jest albinosem? Albinosy mają...
- Dobra, nie będziesz mi tu robić wykładu z lekcji przyrody - przerwał mi - Od razu ci mówię, że Jack nie jest albinosem. Znam go dłużej niż myślisz i to po prostu wiem - dodał gdy chciałam otworzyć usta.
- To w takim razie, dlaczego ma białe włosy i te inne objawy albinizmu? - zapytałam w końcu.
- Może niech sam ci to powie. Przecież się lubicie.
- Lubimy, ale nie sądzę żeby mi to powiedział jak ty mi nie chcesz powiedzieć... W ogóle kim ty jesteś, że tak dobrze znasz mnie i moich znajomych?!
- O! Przepraszam nie przedstawiłem się. Nazywają mnie Mrok - oznajmił i skłonił się lekko po czym znów się uśmiechnął. 
- A możemy pogadać o kimś innym? Np... nie wiem...
- O tobie? - dokończył. Tylko nie to
- Nie to miałam na myśli - powiedziałam próbując wstać, ale on tylko lekko podniósł rękę i jakaś niewidzialna siła nie pozwoliła mi wstać, więc dalej siedziałam.
- Jak myślisz kim była ta starsza dziewczyna? - powiedział spokojnie. Zrobiłam wielkie oczy. On sądził, że to ja?
- Na pewno nie mną... A  zresztą może i mną, ale to i tak tylko sen! - powiedziałam zwycięsko. Popatrzył na dziwnie, ale może bardziej pozytywnie? Bardzo trudno to opisać...
- A czy na pewno to tylko sen? 
Postanowiłam zastosować popularną metodę uszczypnięcia się. Nie działało.
- To nie jest tylko sen Elso... To bardziej wspomnienie.
- Co?! Jak to?! - zapytałam wstrząśnięta. Przecież to była zima i na dodatek średniowiecze! Przecież jest XXI wiek!
- Jest XXI wiek! Jakim cudem mogę mieć wspomnienie z średniowiecza?! - zapytałam coraz bardziej wkurzona. Nie wierzyłam mu, a i mu nie ufałam. Najpierw mnie wyzywał, a teraz jak aniołek? O nie...
- Poza tym, ta dziewczyna ma brązowe włosy! Zauważ, że ja mam jasny blond, a wręcz...
- Białe? -dokończył. Zaczynał mnie coraz bardziej wkurzać.
- Tak... - mruknęłam.
- A nie zastanawiałaś się jakie byś miała włosy jakbyś nie miała tej przeklętej mocy? - oznajmił nagle.
- Nie nigdy się nie zastanawiałam! A ta dziewczyna ma przynajmniej 16 lat, a ja mam moją moc od urodzenia i nie mogłam bym mieć brązowych włosów... no chyba, że by je przefarbowała - stwierdziłam nie dając za wygraną.
- Ile masz lat? - zapytał całkiem spokojnie. To chyba jakieś żarty!
- Mam 17 lat - powiedziałam próbując nie wybuchnąć. Znowu na jego twarzy pojawił się ten szatański uśmieszek.
- Nie rozumiem dlaczego się tak denerwujesz... Przecież ja nic nie robię - powiedział prowokując mnie jeszcze bardziej.
- Powiem tak; wtargnąłeś się do mojego snu, na początku mnie obrażałeś, a teraz mówisz jak najbardziej spokojnie, przygwoździłeś mnie do ziemi i pleciesz jakieś bzdury! - wykrzyczałam mu, ale on tylko się uśmiechnął i zacmokał.
- Chyba trzeba już zakończyć ten sen - powiedział - Co powiesz na efektowny koniec?
- Co?! - zanim zdążyłam zareagować on machnął ręką, a moją głowę przeszył ogromny ból. Krzyknęłam głośnio i zamknęłam oczy. Wszystkie koszmary jakie miałam i jakie pamiętam zaczęły mi się przewijać jak film. Gdy ta straszna męczarnia się skończyła otworzyłam z wielkim trudem oczy. Ujrzałam tylko Mroka stojącego z jakimś sztyletem. 
- Miłego dnia - powiedział i wbił mi sztylet w serce. Na szczęście się obudziłam, ale i tak poczułam ten straszny ból.




Dzisiaj będzie o śnie Elsy z udziałem Mroka O.o No i o albinosach :D Nie ma to jak mieć irytującego Mroka w głowie :P Najprawdopodobniej będzie wrzucony ten rozdział kiedy będę w samolocie, bo lecę do Turcji i trzymajcie kciuki żeby nie było żadnego wypadku samolotowego ;-; Tak mam paniczny lęk przed samolotami i ogólnie lataniem... Jak nie wrzucę nic przez 2 miesiące to znaczy, że umarłam albo, że odcięli mi internet ;) I od dzisiaj wszystkie anonimki mogą pisać (ci którzy nie mają konta), nie zauważyłam, że mam zablokowaną opcje xd

poniedziałek, 29 czerwca 2015

Rozdział #7 "Dziwne zjawisko i Piracka Przygoda"

 Elsa zwykle nie pamiętała snów, a to nie był wyjątek. Zawsze miała wrażenie, że podczas znów dryfuje w pustej przestrzeni i nie może nic zrobić. Jedyne sny, które pamiętała to koszmary. Szczególnie z przeszłości, wszystkie jej życiowe błędy. 
 Wczoraj, gdy wróciła do domu chwile poczytała, a później zasnęła. O 7:00 się obudziła i miała już dosyć leniuchowania, bo nienawidziła kiedy nic nie robiła. Postanowiła zjeść szybkie śniadanie, a później odrobić lekcje i się trochę pouczyć. W niedziele Angelica nie pracowała, więc musiała zrobić sobie sama śniadanie. Większego problemu nie miała z przygotowaniem sobie herbaty i tostów tyle potrafiła. W przeciwieństwie do Anny która miał problem ze zrobieniem kanapki. 
 Około 8 skończyła jeść i poszła na górę do swojego pokoju. Jednak po drodze zainteresowała ją Ania, bo nie miała pojęcia co ona wczoraj robiła. Uchyliła lekko drzwi od jej pokoju i zobaczyła rozwaloną Ankę na łóżku, na dodatek nie przebraną. Niebieskooka postanowiła nie wnikać w szczegóły i poszła do swojego pokoju.
 Zanim usiadła przy biurku włączyła sobie muzykę, zawsze ją relaksowała. Wyjęła książki i zaczęła odrabiać lekcje. Nie była kujonkom, ale lubiła mieć dobre oceny. W pewnym momencie zaczął lecieć jej ulubiony kawałek. Wzięła dwa ołówki i zaczęła udawać, że gra na perkusji. [ Kto oglądał zwiastun "W głowie się nie mieści" wie o co chodzi :P (https://www.youtube.com/watch?v=3kBvXNbPgOY) dop. aut.] Potem wstała i zaczęła udawać, że gra na gitarze. Świetnie się bawiła dopóki nie zauważyła Anki stojącej w jej drzwiach. Szybko się ogarnęła i stanęła przed lekko się rumieniąc ze wstydu. Już czuła te cudowne śnieżynki i szron osadzający się powolnie na podłodze. Uśmiechnęła się nerwowo i spojrzała na Anię. Ruda patrzyła na nią z lekkim szokiem, ale z drugiej strony z miną "Co ty do cholery robisz?".
- Elsa...? - zaczęła powoli Ania - Wszystko w porządku?
- Tak Aniu... Wszystko w porządku, yhm. Jak długo tu stoisz? - zapytała się niepewnie.
- Odkąd z perkusji przerzuciłaś się na gitarę.
- Acha... - powiedziała i spuściła głowę w dół z zażenowania. 
- Słuchaj, ja teraz idę z przyjaciółmi do kawiarni żeby trochę pogadać, więc będziesz sama w domu.
- Anka, mi to mówisz? Przecież jestem starsza - oburzyła się.
- Ja wiem, ale nie chce żebyś całą niedziele przesiedziała w domu - powiedziała i wyszła. Miała rację, nie będzie się tu kisiła cały dzień. Jednak... Lekcje trzeba odrobić. Wróciła do nauki. Po skończeniu posprzątała trochę w pokoju i zaczęła się ubierać na spacer. Założyła jeansowe krótkie spodenki, błękitną bluzkę i białe Conversy. Wzięła też MP3 z ulubionymi piosenkami i wyszła z domu.  
 Założyła słuchawki i powoli ruszyła ulicami myśląc gdzie mogła by się wybrać. Szła może 20 min i zauważyła średniej wielkości park. Znajdował się tam plac zabaw i parę ławek. Usiadła na jednej z nich i patrzyła się na wspaniałe dzieciństwo tutejszych dzieci. Można było jednak zobaczyć małe podzielenie, dzieciaki od 6-8 lat bawiły się próbując puszczać bańki, a starsze bawiły się w piratów. Wyjęła jedna słuchawkę z ucha żeby usłyszeć trochę z rozmowy dzieci. Najpierw popatrzyła się na starsze było tam czterech chłopców i dwie dziewczyny. Chłopak wyglądający na około 13 lat stał na najwyższej wierzy trzymając drewniany miecz (zabawkę). Miał brązowe włosy i czekoladowe oczy, smukłą posturę. Na głowie miał piracki kapelusz. Rozkazywał innym dzieciom co mają robić wymachując przy tym mieczem. Elsa uśmiechnęła się, też chciała by mieć takie dzieciństwo. Przeniosła wzrok na młodsze dzieci. Mała dziewczynka o zielonych oczach i blond włosach z sztucznymi skrzydłami motyla na plecach nieudolnie próbowała puścić bańkę tak jak każde z maluchów. Podeszła wesoło pod wierzę i zawołała chłopaka.
- Jamie! 
- Co?! - powiedział udając, że walczy z nadchodzącym wrogiem czyli czarnoskórym chłopcem.
- Możesz pomóc nam popuszczać bańki? - zapytała niewinnie.
- Nie widzisz, że jestem zajęty - powiedział unikając ataku przeciwnika i odpychając go na około metr.
- Ale...
- Idź się gdzie indziej pobawić.
 Oburzona dziewczynka wróciła do kolegów i koleżanek.
 Elsa na chwilę odwróciła głowę w stronę małego lasku. Na małej polanie po środku lasu bawiło się dwoje ludzi ubranych w średniowieczne ubrania (ale takie dla biednych). Mała dziewczynka (około 8 lat) o brązowych włosach i brązowych oczach skakała po polanie obok  o około 10 lat starszego chłopaka. Co dziwnie był uderzająco podobny do Jacka oprócz tego, że miał brązowe włosy i czekoladowe oczy. Wyglądało to naprawdę uroczo, ale w pewnym momencie chłopak stanął na środku polany, a z twarzy dziewczynki zszedł uśmiech. Chłopak rozpłynął się w powietrzu. Elsa nie wierzyła w co zobaczyła. Nagle tak znikąd zniknął! To było niemożliwe! Przetarła oczy, ale dziewczynka dalej tam stała patrząc się w miejsce gdzie zniknął chłopak. Uklęknęła zaczęła bić o ziemie. Nagle popatrzyła się w stronę Elsy zapłakanymi oczami. Wstała i zaczęła biec w jej stronę. Niebieskooka z przerażenia wstała, ale dalej patrząc się w biegnącą dziewczynkę. Gdy dziewczynka dobiegła (ale dalej się nie zatrzymując) do ławki na której przed chwilą siedział blondynka wystawiła do niej rękę i rozpłynęła się tak samo jak tamten chłopak. Elsa z przerażenia cofnęła się o parę kroków. Jej serce biło jak oszalałe. "To jest niemożliwe!" powtarzała sobie w duchu, "Co tu się stało?!". Po drodze zauważyła, że jej MP3 wypadło z kieszeni. Podeszła do ławki schowała je do kieszeni. Chyba ten spacer jej zaszkodził.  Odwróciła się w celu pójścia gdzie indziej, ale zatrzymała się. Przed nią stała ta mała dziewczynka, trzymała w ręce pudełko do robienia baniek. 
- Mogłabyś nam popuszczać bańki? - zapytała robiąc słodką minkę. 
- Ej! Nie zaczepiaj ludzi! - zawołał brunet, ale mała go nie posłuchała. Niebieskooka stwierdziła, że nie ma nic do roboty, a przydałoby jej się coś odmóżdżającego. 
- Chętnie - powiedziała uśmiechając się do dziewczynki. Szczęśliwa i to jak dziewczynka podała jej pudełko i poszła do przyjaciół ciągnąc Else za rękę. Wszystkie dzieci zebrały się w grupkę czekając aż dziewczyna zacznie robić bańki. Niebieskooka delikatnie dmuchnęła i z tego przez co się robi bańki wyleciało mnóstwo baniek o różnej wielości. Dzieci zaczęły się głośno śmiać i rozbijać bańki. Kolejna porcja baniek poleciała, a Elsa zaczęła się śmiać razem z dziećmi. Przynajmniej na chwilę zapomniała o nieprzyjemnym wydarzeniu. Na chwilę oddała dziewczynce pudełko i zaczęła jej pokazywać jak robić bańki. Dziewczynka po paru minutach załapała i śmiejąc się robiła bańki. Obejrzała się w stronę starszych. Brunet dalej stał na szczycie wierzy. Nagle obok jego głowy mignęło jakieś białe coś i już nie miał swojej pirackiej czapki i drewnianego miecza.
- Ej! - krzyknął, a inni zaczęli się śmiać. Popatrzył się w stronę dziewczyny i też się lekko uśmiechnął. Niebieskooka nie wiedziała dlaczego. Nagle poczuła szarpnięcie i już była w czyiś ramionach. Jedna ręka osobnika trzymała na jej brzuchu jej ręce, a druga drewniany miecz przy jej szyi. Krzyknęła z nagłego ruchu nieznajomego, a niektóre dzieci udawały przerażone, a niektóre nie wytrzymały i zaczęły się śmiać. Jednak usłyszała znajomy głos.
- Panie Kapitanie! - zaczął - proszę mi oddać pański statek albo ta cna niewiasta zostanie wepchnięta do morza - oznajmił aktorsko po czym wszedł z dziewczyną na karuzelę. 
- Ależ to nie moja niewiasta! - odkrzyknął kapitan drugiego statku - Zrób z nią co chcesz!
- Ależ proszę bardzo, ale to znaczy o pana godności. Woli pan aby ta piękna niewiasta utonęła niż uratować jej życie, ale ceną statku! 
Brunet się zmieszał. Rozważał aktorsko co zrobić.
- Dobrze! Oddam ci statek, ale zostaw tą niewiastę - po chwili rzekną.
- Proszę podejść tutaj - wskazał starszy na środek placu zabaw.
- Dobrze - powiedział brunet. Zszedł powoli z wierzy i stanął w wyznaczonym miejscu. Rabuś wreszcie puścił Else i udał się też w miejsce które wyznaczył. Teraz niebieskooka mogła się upewnić, że porywaczem był nie kto inny, a Jack. Miał na sobie ukradziony kapelusz chłopaka. Stanęli na przeciwko siebie i patrzyli sobie w oczy chociaż brunetowi było trudniej, bo białowłosy był od niego o wiele wyższy. Nagle Jack zrobił niespodziewany ruch i zaczął nacierać jego głowę błotem. Inne dzieciaki wyglądały jakby miały zaraz umrzeć ze śmiechu z resztą Elsa też.

- Jack! Przestań już! - krzyknął dalej się śmiejąc. Białowłosy po chwili go puścił umierając ze śmiechu. Gdy wszyscy się już uspokoili  brunet spojrzał na blondynkę.
- A tak w ogóle kim jest ta twoja cna niewiasta - zapytał.
- To jest Elsa. Przyjaciółka ze szkoły - przedstawił dziewczynę - A Elso to jest Jamie czyli najfajniejszy dzieciak w Nowym Yorku.
 Potem po kolei przedstawił mi każdego. Potem jeszcze chwilę porozmawiali. Po jakimś czasie Elsa popatrzyła na zegarek. Była 18:00.
- Ale późno! Ja już muszę iść. Do zobaczenia! - pożegnała się ze wszystkimi i poszła w stronę domu. Nagle poczuła rękę na ramieniu. 
- Nie odprowadzić cię? Będziesz szła samotnie? - zapytał się niebieskooki.
- Możesz - odpowiedziała i poszli w stronę jej domu. Po drodze wesoło rozmawiali, a Jak próbował rozśmieszać Else. Gdy doszli pod próg jej domu pożegnali się. Else weszła do domu i westchnęła po długim dniu.
- A kim był ten przystojniak? - nagle zapytała się Ania. Blondynka podskoczyła ze strachu.
- Jaki przystojniak? - zapytała zdezorientowana. 
- No ten który cię odprowadzał.
- Aaa... To Jack.
- Twój chłopak?
- Co?! Nie! - krzyknęła zbulwersowana.
- Yhm... Nie wiem jak ty, ale ja idę spać, bo miałam wyczerpujący dzień. Dobranoc! - oznajmiła i przytuliła się do siostry.
- Dobranoc! - odpowiedziała niebieskooka patrząc jak ruda wchodzi na górę po czym sama udała się umyć i położyła się do łóżka. 



Dziś macie dłuuugi rozdział z okazji wakacji! :) Trochę ryjący banie, bo nie wiadomo co się dzieje, ale wyjaśnię to w innym rozdziale. W ogóle ostatnio nie podoba mi się wasza aktywność w komentarzach i chyba będę musiała stawić poprzeczkę.
3 komentarze = kolejny rozdział
Czyli możecie go dostać nawet jutro :) Po za tym komentarze bardzo motywują do pracy. Jeszcze raz życzę udanych wakacji :***

piątek, 26 czerwca 2015

WAKACJE!!!... ?

Witam, witam :) Mam wieści... Nadeszły WAKACJE!!!... ?
 Szczerzę mówiąc nie wiem czy się cieszę. Z jednej strony tak, a z jednej nie.
 Cieszę się dlatego że jest wolne!!! :) Niestety lub stety ja jestem podróżniczką i uwielbiam podróżować i w tym roku lecę do Turcji i na dwa obozy i pewnie gdzieś jeszcze tylko tego nie wiem :P Przez pierwszy tydzień wakacji postaram się często wrzucać rozdziały, a może i codziennie, ale nie wiem co będzie jak wyjadę.  
 A nie, ponieważ rozstaję się z moją kochaną klasą, a niektórych znałam może z 9 lat :( Wszyscy którzy mają ten sam ból co ja łączmy się, a ci którzy już go mieli to niech się cieszą, że nie muszą już tego przechodzić. 
 Mam pytanie, wolałybyście mieć urodziny w zakończenie roku szkolnego plus wtedy kiedy rozstajesz się z klasą, ale przyjaciele mogą złożyć ci życzenia osobiście czy mieć urodziny w pierwszy dzień wakacji i mieć już wolne, ale przyjaciele nie mogą ci osobiście złożyć życzeń? Pytanie stąd, że ja mam urodziny dzień po urodzinach mojego kolegi i był lekki spór kto ma w lepszym dniu urodziny ;P
  Zdrowych radosnych i bezpiecznych wakacji życzę :*

czwartek, 25 czerwca 2015

Rozdział #6 "Walka o torebkę"

Gdy Elsa się obudziła poczuła słodką woń naleśników, ale przede wszystkim CZEKOLADY. Od razu wstała i zatonęła się w woni tego wspaniałego zapachu. Rozejrzała się dookoła pokoju i zauważyła, że nie ma tylko Punzie. Po cichu zakradła się do drzwi tak żeby nie obudzić innych dziewczyn. Zamknęła powoli drzwi i zeszła na dół do kuchni. Zobaczyła złotowłosą niosącą dwa talerze naleśników z czekoladą. Niebieskooka przekradła się do jadalni, na stoliku leżały cztery talerze naleśników i sześć kubków gorącej czekolady. 
- Wreszcie się ktoś obudził - powiedziała zielonooka kładąc ostatnie talerze na stole - Jest już 12...
- Dziewczyny jeszcze śpią, tylko ja się obudziłam.
- Ej! Zróbmy im mały kawał i obudźmy ich tą trąbką - zaproponowała wyciągając małą trąbkę. Niebieskooka się zgodziła i po cichu wkradły się na górę. Okazało się, że żadna się jeszcze nie obudziła. Stanęły na środku pokoju i zatrąbiły jak najgłośniej. Śpiochy odruchowo krzyknęły i zaczęły się rozglądać co się dzieje. Wszystkie popatrzyły się na Else i Punzie, które ryczały ze śmiechu.
- Wasze... MINY! - długowłosa próbowała złapać oddech żeby coś powiedzieć. Po tym jak dziewczyny się ogarnęły wszystkie poszły na śniadanie. Jadły, śmiały się i plotkowały jak na nastolatki przystało. 
 Po śniadaniu i ubraniu się zdecydowały się iść na zakupy. Najbliższe centrum handlowe było 10 minut stamtąd, więc poszły pieszo. Gdy już tam doszły zaczęły chodzić po sklepach. W jednym Punzie zauważyła piękną torebkę, więc postanowiła ją kupić. W tym samym momencie w którym dotknęła torebkę dotknęła jej również jakaś brunetka. Popatrzyły na siebie z nienawiścią.
- Roszpunka - powiedziała brunetka.
- Madison - odpowiedziała złotowłosa.
- Czy mogłabyś zabrać swoją brudną łapę z tej ślicznej torebki? Chciałabym ją kupić - powiedziała Madison zaciskając zęby.
- Chcieć to ty se możesz, ale kupić nie za bardzo - powiedziała -  nie możesz wziąć innej?
- Nie! To jest ostatni egzemplarz i ja ją miałam pierwsza! Oddaj ją! - krzyknęła czarno oka.
- Po moim trupie! - odpowiedziała zielonooka. I w ten sposób rozpoczęła się walka na torebkę. [ *facepalm* ja nie rozumiem takich dziewczyn ;-; dop. aut. ] Walka była zawzięta dopóki torebka nie wyleciała w powietrze i Elsa jej nie złapała. Madison wiedziała, że nie ma już szans jej odebrać, więc zrobiła zgorszoną minę, machnęła włosami i wyszła z sklepu. 
 Dziewczyny kupiły ciuchy, więc jeszcze chwile pogadały i rozeszły się w inną stronę. Ania i Elsa poszły do swojego domu po drodze mówiąc o świetnej imprezie. 


Ciuchy Punzie i torebka :P 


Ciuchy Elsy


Ciuchy Ani
Ciuchy Meridy

 Ciuchy Astrid
Ciuchy Violence





Mam pytanie, chcecie trochę Jelsy w następnym rozdziale czy dopiero wtedy jak będą w szkole? Przy okazji zachęcam komentować, bo to daje dużą motywację ;) I przepraszam, że rozdział taki krótki. 


piątek, 19 czerwca 2015

Rozdział #5 "Pidżama Party!!!"

 Jak na zawołanie wszyscy uczniowie wylecieli z klas, więc Elsa i Jack postanowili pójść po resztę ich przyjaciół. Blondynka czuła się bardzo dziwnie. Zastanawiała się co właściwie się stało; podsłuch, niezbyt dobra kryjówka, zbłaźnienie, komplement, kłamstwo... 
 Po chwili marszu Jack znowu musiał obudzić Else, bo weszła by w ścianę. Poczuła, że znowu się upokorzyła. Nie mogła tak odlatywać.
- Wiesz co... Często mi mówią żebym częściej myślał, ale w twoim przypadku jest na odwrót - stwierdził Jack. Popatrzyła się na niego. "A może on ma racje? " pomyślała.
- Tak sądzisz? Za dużo myślę - powiedziała do niego lekko się uśmiechając. Odwzajemnił uśmiech.
- Rzadko się zdarza żeby osoba co chwilę wchodziła w ścianę albo w kogoś, bo się zamyśliła. Rozumiem raz na jakiś czas, ale parę razy dziennie - nie odpowiedziała mu - Coś się stało? Nie podoba ci się w naszej szkole?
- Co? Nie, naprawdę mi się tu podoba - powiedziała. Znowu ktoś chciał poruszyć ten temat.
- To co się stało? Masz jakieś problemy? - dopytywał się. 
- Nie ważne... Nie chce o tym mówić - posmutniała, nie uszło to uwadze Jacka. Postanowił rozładować sytuacje.
- A co? Zakochałaś się? - powiedział szturchając ją w ramię i poruszając brwiami. Popatrzyła na niego jak na idiotę. 
- Co?! Nie! 
- No powiedz, nikomu nie powiem - powiedział stając przed nią i dając rękę na serce. Udało mu się. Elsa się rozbawiła.
- Spadaj! W nikim się nie zakochałam - powiedziała śmiejąc i obeszła go idąc dalej. Jack również się uśmiechnął i ją dogonił. 
 Doszli już żartując pod basen. Jack i chłopacy pożegnali się z Elsą, a ona poszła zobaczyć co u dziewczyn. Weszła do szatni, a raczej do miejsca gdzie dziewczyny suszyły włosy. Czyli Elsa weszła do "suszarni"? Coś takiego... Wiedziała, że będzie dłużej czekać, bo Roszpunka nie mogła tak szybko suszyć włosów. Tak jak myślała. Gy weszła zobaczyła Violence, która podtrzymywała włosy Punzie pomagając je suszyć. Meridzie zostały tylko końcówki, a Astrid pakowała resztę rzeczy żeby szybciej wyjść.
- Elsa - dopiero teraz złotowłosa ją zobaczyła - Dlaczego uciekłaś? Martwiłyśmy się o ciebie.
- Nie potrzebnie. Spanikowałam, bo zapomniałam zgłosić uczulenia na chlor - powiedziała.
- To co ty robiłaś przez całą lekcje? - zapytała się Astrid. Elsa opowiedziała im mało szczegółową historie z szafką, dopowiedziała tylko, że Jack ją zauważył i postanowił jej pomóc. 
- U nas nie było tak źle, mało basenów przepłynęliśmy - powiedziała Merida.
- No... A właśnie! Zapomniałam! Jutro organizuje Pidżama Party!!! I zapraszam ciebie i siostrę - powiedziała szybko Punzie. Niebieskooka popatrzyła na nią z lekkim szokiem, bo nie wiedziała do końca co to pidżama party. Słyszała ta nazwę w niektórych filmach, ale nigdy nie skojarzyła co to oznacza.
- Acha... Na pewno przyjdę z siostrą, poznacie ją. A o której by to było? 
- Hyhm... Myślałam żeby od razu po lekcjach, ale to za wcześnie. Przyjdźcie z rzeczami około 20:00 - oznajmiła złotowłosa.
- Będzie NOCOWANKO!!! - wrzasnęła fioletowo-włosa. Wszystkie popatrzyły na nią jak na wariatkę. Ona tylko zarumienił się delikatnie i zaśmiała wstydliwie. 
- Wszystkie informacje powiem wam na początku, ale wszystkie rzeczy te podstawowe.
- Okej - odpowiedziały wszystkie chórem. Punzie skończyła suszyć włosy, więc wyszły z "suszarni". Po drodze szły rozmawiając o w sumie niczym. Wyszły ze szkoły i rozeszły się we wszystkie strony.
***
[Elsa]
- Którą pidżamę wziąć? - zapytała się Anka. Myślałam, że mi zaraz głowa wybuchnie. Odkąd powiedziałam Ance o imprezie to zaczęła wariować. Po drodze wytłumaczyła o co chodzi. Ja już byłam spakowana, standardowo ; szczoteczka do zębów, pasta, szczotka no i przede wszystkim pidżama. Miałyśmy tam zostać do jutra, więc wzięłam też jakieś ciuchy. Tak przy okazji to okazało się, że impreza zaczynała się o 19 i na pewno się spóźnimy, bo było za 10! Za to Ania tak zaczęła się denerwować spotkaniem z moimi przyjaciółmi, że no... zaczęła po prostu wariować.
- Ania! Nie mam pojęcia! Weź którą chcesz - powiedziałam. Zaraz miałyśmy wychodzić, a ta zastanawiała się która pidżamę wybrać. Wreszcie udało mi się ją przekonać, więc wyszłyśmy z domu i pojechałyśmy do Punzie. 
 Gdy już dojechałyśmy podeszłyśmy do bramy. Zadzwoniłyśmy i po chwili ktoś otworzył nam bramę (w sensie automatycznie). Podeszłyśmy pod drzwi, a złotowłosa nam je otworzyła. Wszyscy już na nas czekali. Odbyło się krótkie zapoznanie mojej siostry z dziewczynami. Jak zwykle moja siostra się z nimi świetnie dogadała. 
 Punzie powiedziała nam cały plan. Najpierw jakieś gotowanie, film, pogaduchy, coś tam, a jutro pójdziemy wszystkie na zakupy. W sumie to bardzo dobrze, bo z Anią nie byłyśmy na zakupach chyba z pół roku. No wiecie... przeprowadzki.
- A co będziemy gotować? - zapytała się nagle Violence.
- Babeczki! A jak inaczej? - powiedziała śmiejąc się głośno na co wszystkie również się zaśmiałyśmy. Złotowłosa podała nam fartuchy z nadrukiem babeczek i napisem " R.I.P Diet". Spięłyśmy włosy w koki (z Roszpunką było trochę gorzej) i podzieliłyśmy się na trzy grupy; Merida i Astrid, Ania i Violence, Punzie i Ja. Ja z Punzie miałyśmy przygotować ciasto, Ania i Viola krem śmietankowy, a Astrid i Mer krem czekoladowy. [ Przepraszam jak będą jakieś błędy w przepisie, ale ja kompletnie nie potrafię gotować xd. Ja nawet JAJECZNICY zrobić nie potrafię! Zawsze mi ta skorupka musi wpaść ;-; dop. aut ]. Zaczęłyśmy robić ciasto, a dziewczyny kremy. Dziewczyną bardzo dobrze szło. Zrobiły dwa razy szybciej krem od naszego ciasta. No oczywiście nie zabrakło bitwy...:
- Elsa! Przynieś mąkę - zawołała Punzie. Poszłam po szklankę mąki. Niestety wracając Paskal (kameleon Roszpunki), który próbował nam pomagać wlazł mi pod nogi, a ja połowę mąki wywaliłam na złotowłosą, bo przez niego się potknęłam. Popatrzyła się na mnie cała w mącę. Już miałam ją przepraszać, ale on wzięła garść mąki i sypnęła mi ją prosto w twarz. Wszystkie się zaśmiały, a ja starłam trochę mąki z twarzy i resztę mąki z szklanki rzuciłam w stronę dziewczyn. I tak zaczęła się wojna na mąkę. Było naprawdę zabawnie, oprócz tego, że byłyśmy całe w mącę. Po skończonej bitwie wróciłyśmy do gotowania. Po przygotowaniu ciasta włożyłyśmy je do lodówki na godzinę. W tym czasie trochę umyłyśmy się i posprzątałyśmy kuchnie. Po schłodzeniu ciasta zrobiłyśmy z niego babeczki wrzuciłyśmy je na 12 min do piekarnika. W między czasie zrobiłyśmy popcorn, bo zaraz miałyśmy oglądać film. Gdy babeczki zrobiły się złote wyjęłyśmy je z piekarnika i nałożyłyśmy na nie krem; 6 czekoladowych i 6 śmietankowych. Po dwa dla każdego.   Znalezione obrazy dla zapytania przepis na babeczki z kremem
Wzięłyśmy babeczki, popcorn, 2 litrową butelkę Coli i zaczęłyśmy oglądać film Zdecydowałyśmy się na "Gwiazd Naszych Wina". Pod koniec film parę dziewczyn się poryczało, ja nie. Smutne było to, że Gus umarł, ale mnie filmy nie wzruszają. Wole książki. 
 Po obejrzeniu filmu zdecydowałyśmy na zrobienie babskich spraw. Poszłyśmy do pokoju złotowłosej. Był pomalowany na pudrowy róż, ale mało go było widać, ponieważ cały był pomalowany rysunkami Punzie. Dookoła były szafy, jedno biurko, a po środku ogromne łóżko zawalone poduszkami. Złotowłosa wyjęła lakiery do paznokci i postanowiła, że nam je pomaluje. Przy tym pomogła jej jeszcze Violence. Usiadłyśmy na łóżku i zaczęłyśmy rozmawiać.
- Jak ci się podoba w naszej szkole? - zapytała się Astrid.
- Bardzo mi się podoba.
- A Ania? Jak w twojej nowej szkole?
- Wspaniale!
- Zmieniam temat! Pogadajmy o bardziej babskich sprawach - przerwała złotowłosa - Podoba ci się jakiś chłopak w tej nowej szkole?
W tej chwili miałam ochotę zrobić Facepalma, ale Viola malowała mi paznokcie turkusowym lakierem Punzi. Meridy jednak nikt nie malował, więc mnie wyręczyła.
- Nie... Fajni są, ale żaden mi nie wpadł w gust - odpowiedziała.
- Hmm... Violka! Ty nie masz jeszcze chłopaka. Przyznaj się kto si wpadł w oko - powiedziała patrząc na nią chytrze.
- Nikt... - odpowiedziała obojętnie i dalej malowała mi paznokcie.
- Nikt mówisz... A co z Maksem?
Fioletowo-włosą zamurowało. Patrzyła się na moje paznokcie, ale po chwili otrzeźwiała.
- A co ma z nim być? - zapytała.
- No jak to co?! No powiedz, że ci się nie podoba! 
- Nie nie podoba mi się - stwierdziła.
- Proszę cie! Widać to na kilometr - wtrąciła się Merida.
- On jest przyjacielem od serca, i tyle! A jak jesteś taka mądra to powiedz kto ci się podoba - powiedziala patrząc zwycięsko a rudą. Teraz to wszystkie się na nią patrzyły. W kim może kochać się Mer?
- W nikim - powiedziała zwycięsko z chytrym uśmiechem - Jestem singlem i  ,,Chcę być wolna, wąchać kwiatki, rozpuścić włosy na wietrze i naparzać łukiem w co się da"- wstała i powiedziała teatralnym głosem.
Na te słowa wszystkie się zaśmiały. Jednak złotowłosa musiała znaleźć haka. 
- A co z Piotrkiem?
- Jakim Piotrkiem?
- Piotrusiem - powiedziała i puściła oczko Meridzie. Ruda machnęła ręką.
- A ty masz kogoś? - zwróciła się do mnie Astrid.
- Ja jeszcze nikogo nie znalazłam - odpowiedziałam zgodnie z prawdą. Nie miałam nigdy chłopaka.
- Mam pytanie - powiedziałam zanim Violka otworzyła usta.
- No - zapytały wszystkie na raz.
- Kto to jest Madison? - to pytanie dręczyło mnie od wczoraj. Wiedziałam tylko, że too była Jacka, ale dlaczego była?
- Ta suka? - zapytała się Merida jakby nigdy nic.
- MERIDA! - wrzasnęła złotowłosa.
- No co? A nie jest?
- Jest, ale miałaś przestać przeklinać!
- Dlaczego niby ona jest taka wredna? - zapytała się Ania.
- Jej ojciec jest dyrektorem szkoły, więc pod pewnym względem ma ulgowe - zaczęła Violka, która teraz malowała paznokcie Ani - Ma wszystko co chce! Bo jest też bogata; Ma najlepsze ciuchy, komputer, samochod, którym nawet jeszcze nie jeździła i nawet chłopaka se zamarzyła i oczywiście, że jest córeczką tatusia to wszystko dostała od niego! - zbulwersowała się lekko.
- Chłopaka też? - Ania się lekko zdziwiła.
- Tak - powiedziała Astrid - Powiedziała tatusiowi, że podoba jej się niejaki Jack Frost i poprosiła żeby stał się jej chłopakiem.
Patrzyłam na nią z oczami jak spodki. Nigdy sie nie spotkałam z taką osobą, widziałam córeczki tatusiów, ale aż tak!
- I co dalej? - zapytałam.
- Jak powiedziała tak on zrobił - teraz mówiła Punzie - Dyrektor poprosił Jacka do gabinetu i nakazał mu żeby chodził z jego córką. Ja nie wiem jakim cudem on z nią wytrzymał pół roku! Jest wredna i...
- I nie ma prawa wszystkim rozkazywać! - wtrąciła się Merida - Ja jestem kapitanką drużyny dziewczyn i ona nie ma prawa tego zmieniać! Powiedziała: Tatusiu... A czy Merida: Nie przepraszam inaczej: Ta ruda dziewucha musi być kapitanem drużyny dziewczyn? Nie lubię jej...: Na całe szczęście wuefista się nie zgodził i dalej jestem kapitanem - dokończyła ruda. Opowiedziały mi jeszcze parę podobnych sytuacji. Już wiem dlaczego Merida ją tak nazwała... Też się dziwię, że Jack wytrzymał z nią pół roku.
 Gdy skończyłyśmy gadać zrobiłyśmy resztę damskich spraw typu jakieś maseczki itd. Dopiero gdy skończyłyśmy te pierdoły zauważyłam, że jest 3 w nocy. Postanowiłyśmy, że pójdziemy już spać, a jutro pójdziemy na zakupy.
- Dobranoc - powiedziała Ania.
- Dobranoc - odpowiedziały wszystkie chórem.


Jeszcze raz przepraszam, że nie było rozdziału, ale po prostu chce zachować systematyczność wrzucania rozdziałów. Może uda mi się wrzucić rozdział w niedziele? Mam nadzieje. Życzę miłego weekendu itd. :3 Zachęcam komentować ;)