Myślenie przerwała jej Ania.
- Co ty taka zdyszana? - zapytała zaciekawiona.
- Biegłam - odparła zdejmując kurtkę i buty.
- Dlaczego? - zapytała ponownie.
- Tak po prostu - skłamała powoli udając się na górę.
- Gdzie idziesz? Jest kolacja - powiedziała Ania próbując zatrzymać siostrę.
- Byłam przed chwilę na pizzy z przyjaciółmi. Nie jestem głodna - próbowała unikać patrzenia w oczy siostry.
- Dlaczego mnie tak unikasz? Ostatnio w ogóle ze sobą nie rozmawiamy - stwierdziła.
- Mam po prostu ostatnio trudny okres - powiedziała ostrzej i udała się prędko do swojego pokoju. Pierwsze co zobaczyła to Blue śpiącego na łóżko. Po chwili maluch ziewnął i popatrzył się ospałym wzrokiem na swoją panią. Dziewczyna uśmiechnęła się i podeszła powoli do zwierzaka. Pogłaskała go, a piesek w zamian ją polizał.
- I co ja mam teraz zrobić? - zapytała huskiego - Mówić mu czy nie mówić? Z jednej strony miałam być z nim szczera, ale może to rzeczywiście tylko zawracanie mu głowy? W sumie... Dlaczego ja mu nie chce tego powiedzieć? Jason jest zły, a ja jestem po stronie Jacka, więc teoretycznie powinnam mu powiedzieć. Tak! Powiem mu. Powinnam mu powiedzieć - zadała serię pytań na co Blue tylko szczeknął.
- Jaka szkoda, że nie potrafisz mówić - westchnęła i zabrała się do odrabiania lekcji.
Po robieniu wszystkiego położyła się spać. Nie mogła jednak zasnąć. Ciągle myślała o ostatnich zdarzeniach. Po paru godzinach stwierdziła, że raczej nie zaśnie, więc wzięła jakąkolwiek książkę. Gdy była już piąta rano zaczęła się ubierać, a później przeglądała internet. Po parudziesięciu minutach stwierdziła jednak, że dotarła w te chyba najgłupsze i najgorsze zakątki internetu, więc udała się do kuchni aby zrobić sobie kawę. Nie zauważyła jak wybiła już siódma, a wokół niej leży 5 kubków po kawie. Mimo to czuła się jakby nie spała co najmniej tydzień.
Po zjedzonym później śniadaniu normalnie udała się do szkoły. Przez pierwsze lekcje zachowywała się spokojnie, ale po, którejś poczuła się dosyć dziwnie. Jakby obserwowana. Nagle poczuła jak ją ktoś ciągnie za rękaw bluzki. Gwałtownie odwróciła, lekko przestraszona głowę, ale zobaczyła tylko Jacka.
- Coś się stało? Znowu ci się włączył syndrom zamyślenia? - zapytał zdziwiony. Patrzyła się na niego przez chwilę, ale później się uśmiechnęła.
- Nic mi nie jest. Po prostu nie umiałam zasnąć - odparła zachowując kamienną twarz. Miała ochotę się walnąć w łeb. "Dlaczego tak trudno mi to mu powiedzieć?" - pytała się w myślach.
- Na pewno nic ci nie jest? Wiem, że od czasu do czasu masz takie fazy, ale zwykle chodzi o konkretną rzecz...
- Na pewno - powiedziała z dziwnym akcentem. Z jednej strony powiedziała naciskając na te słowa, a z drugiej strony spokojnie. Popatrzył się na nią dziwnie, ale po chwili wzruszył ramionami.
- A coś nowego u strażników i w ogóle? - zmieniła temat.
- Średnio... Głównie szukają tego źródła Mroka, ja mam obserwować nasze jakże znane trio. No i oczywiście trzeba się dowiedzieć kim jest ten Jason - na dźwięk tego imienia przeszły ją ciarki. Coraz bardziej biła się z myślami czy mu w końcu powiedzieć. W sumie nie dowiedziała się kim tak naprawdę jest to chyba nie ma sensu mu mówić. Zdenerwowała by go, a nie jak najbardziej nie chce.
- A co z moimi wspomnieniami?
- Nic... Nic się nie zmieniło - przyznał po czym zaczął się dosyć dziwnie zachowywać. Przyjrzała mu się z bliska i podniosła jedną brew do góry.
- Ciebie to chyba też coś trapi? Coś się dzieje?
- Nic, tylko... Ee... Nie nic - odwrócił speszony głowę. Uniosła obie brwi do góry ze zdziwienia.
- Widzę, że cię coś trapi... Wiesz, że mi możesz mówić wszystko - uśmiechnęła się ciepło by dodać mu otuchy.
- Idziesz do mnie jutro na lekcję czy już nie są ci potrzebne? -
Gdy to powiedział automatycznie przypomniały jej się słowa czarnowłosego. Razem z tym cała ta scena. Złapała się za głowę.
- Co się dzieje? - zapytał zaniepokojony.
- Głowa mnie boli - odparła.
- To chyba nie chcesz raczej do mnie przy...
- Nie! Chętnie przyjdę - uśmiechnęła się nerwowo. Chłopak odwzajemnił uśmiechem i razem z niebieskooką poszedł na lekcje.
Przez resztę dnia blondynka wmawiała sobie, że powie mu o Jasonie. Po paru dniach stwierdziła, że to wygląda mniej więcej jak próba przejścia na dietę "Jutro zacznę biegać"... Tak... Jasne... Wszyscy wiedzą jak to się kończy. W tym przypadku było dokładnie to samo. I mniej więcej tak do marca.
Przyszła do szkoły jak zwykle z takim samym postanowieniem, ale jak zobaczyła wystrój szkoły trochę ją zamurowało. Kwiaty były wszędzie i gazetki wiosenne.
- WIOSNA!!! - podbiegła do niej wesoła Punzie z wielkim wiankiem na głowie.
- Co? - spytała zdezorientowana Elsa, gdy kuzynka zakładała jej niebieski wianek na głowę - Jaka wiosna? Jest dopiero pierwszy marca...
- E tam! Ja już czuję wiosnę! Nie ma już śniegu... I kwiaty już powoli kwitną... I za nie długo jest wycieczka klasowa! - pisnęła uradowana.
- CO?! - teraz to w ogóle była skołowana.
- Trzeba było nie spać na ostatniej wychowawczej... Jedziemy na wycieczkę 10 marca - powiedziała złotowłosa.
- A gdzie niby i na ile? - dopytywała się.
- Główną atrakcją jest wodospad Niagara, a jedziemy tam na 3 dni- wytłumaczyła uśmiechając się szeroko.
- A po cholerę mamy jechać nad Niagarę? - spytała skołowana jeszcze bardziej.
- Nie mam zielonego pojęcia, ale ważne, że jest to podczas lekcji, więc mamy 3 dni wolnego!
- To już bardziej do mnie przemawia... A co z tym testem z chemii?
- Dziewczyno! Mamy tutaj tak superową wycieczkę, a ty o teście?! Powinnaś mieć przerwę - stwierdziła biorąc kuzynkę pod rękę i udając się do sali.
Przepraszam, że taki krótki, ale nie miałam na niego pomysłu i i tak jestem spóźniona z tym rozdziałem, ale ten no... Następny będzie dłuższy i ciekawszy, a i tak będzie za dwa dni, więc... No nie wiem co pisać. Jeszcze raz przepraszam za długość i jakość rozdziału i obiecuje, że następny będzie lepszy!
Kocham i pozdrawiam Black Berry :***
