Droga minęła spokojnie bez żadnych większych kłopotów.
Po przyjeździe do Nowego Yorku Flynn odprowadził wszystkich, którzy jechali jego samochodem, tak samo Jack.
Ostatnią osobą jaka została w samochodzie Jack była Elsa. Praktycznie przez całą drogę była cicho i smutno patrzyła się w dół. Myślała nad swoją mocą. Co by było gdy jej nie miała? Głównie takie pytanie sobie zadawała.
- Elsa - usłyszała nagle głos Jacka.
- Tak? - zapytała odrywając wzrok od swoich dłoni.
- Dojechaliśmy - powiedział wskazując na widok za oknem. Przy schodkach stała uśmiechnięta Ania z Blue na rękach. Blond włosa uśmiechnęła się smutno.
- Jack? - zapytała za nim wyszła.
- Tak?
- Masz czas w sobotę? Chciałabym iść na lekcję - powiedziała patrząc się na niego wyczekująco.
- Jasne! Ja zawsze mam czas - uśmiechnął się ciepło. Niebieskooka odwzajemniła uśmiech i wyszła z samochodu biorąc swoje walizki. Odeszła kawałek, a samochód odjechał. Od razu usłyszała Blue, który już zdążył do niej podbiec. Uklęknęła obok niego i zaczęła go głaskać. Patrząc na niego przypomniał jej się wilk. Zachowała jednak kamienną twarz, którą nauczyła się robić przez te lata robić.
- Elsa! - usłyszała głos Ani.
- Cześć siostrzyczko - przywitała ją ciepłym uśmiechem.
- Jak było? - zapytała biorąc od niej walizki.
- Super, a u ciebie?
- Też! - pisnęła zachwycona - Dobra idź się położyć, bo na pewno jesteś super zmęczona - stwierdziła wchodząc do domu.
- Masz rację, pójdę się położyć - odparła idąc na górę z pieskiem u boku. Gdy weszła do swojego pokoju padła na łóżko nawet się nie przebierając, a Blue położył się obok niej.
***
[Jack]
Dziwiło mnie ostatnio zachowanie Elsy. Wydawała się... nie wiem jak to określić. Myślałem, że jej przeszło , ale po wydarzeniach z wilkiem. Jakby zatoczyła koło i znowu wróciła do złych czasów.
Około piętnastej zacząłem się zbierać żeby po nią pojechać, ale usłyszałem dzwonek do drzwi. Gdy je otworzyłem zobaczyłem Else. Trochę mnie zdziwiło, że sama przyszła, bo zawsze sam po nią jeździłem.
- Hej - powiedziała po chwili i weszła do środka.
- Sama przyszłaś? - chciałem się upewnić.
- Musiałam się przejść - wytłumaczyła i odwróciła się w moją stronę. Uśmiechnąłem się ciepło.
- To chodź - zaproponowałem i poszliśmy razem na górę. Standardowo rzuciłem poduszki na ziemię. Usiadłem na jednej z nich, a niebieskooka na drugiej. Była zamyślona i smutna.
- Too... Chciałaś porozmawiać o czymś konkretnym czy tak po prostu - zacząłem przeciągając ostatnie słowo przyglądając się jej.
- Ja... o moich wspomnieniach - odparła bawiąc się małą śnieżynką, którą stworzyła chwile temu - Czy coś o nich wiadomo?
- Ale w jakim sensie? - trochę jej nie rozumiałem.
- Chciałabym wiedzieć kim jest ta dziewczyna... I czy to bym mogła być ja - powiedziała nie przerywając zabawy śnieżynką.
- Jaka dziewczyna?
- Ta, która pojawiała się często w moich snach...
- Och - przełknąłem ślinę. Tak naprawdę nic nie wiedziałem. Ze strażnikami dawno się widziałem, a sami mi mało mówili. Poza tym przestały jej się śnić sny, więc...
- Nie wiem... - odparłem przeczesując włosy ręką. Podniosła na mnie wzrok i chwilę się na mnie patrzyła.
- A kiedy będziesz wiedział? - zapytała patrząc się w moje oczy. O dziwo wydawała się nieobecna, jakby była w innym świecie.
- Nie wiem, nikt tego nie wie... Możliwe, że nawet dowiesz się wcześniej ode mnie albo... - nie dokończyłem. Nie chciałem jej tymi słowami jeszcze bardziej zasmucić, ale ona chyba wiedziała co chce powiedzieć.
- Nikt nigdy się nie dowie - śnieżynka się skruszyła, a z sufitu zaczęły padać malutkie płatki śniegu.
- Nie chciałem tego pow...
- Nie kłam, nie lubię gdy kłamiesz... Wiem, że też tak może być - w rękach utworzyła coś świecącego się niebieskim światłem, a do jej oczu napłynęły łzy - Ja chce tylko wiedzieć co się stało te 300 lat temu, tylko to... - zaczęła płakać, a światełko znikło. Po części ją rozumiałem, a po części nie. Ale co ja mówię, ona jest dziewczyną, a faceci nie rozumieją płci żeńskiej. Zbliżyłem się do niej i objąłem ją ramieniem.
- Przecież ci to tyle razy mówiłem. Na pewno się dowiesz - uśmiechnąłem się do niej ciepło żeby się rozchmurzyła.
- A Mrok? Madison powiedziała, że zbiera siły. Czy on będzie chciał mi zabrać kamień? - zapytała biorąc kamień do ręki, ale go nie zdejmując. Westchnąłem cicho.
- Raczej tak. Przed tym jak ciebie znaleźliśmy Mrok uganiał się za nim mniej więcej tak jak my. To był wyścig szczurów, bo każdy chciał go mieć... - wytłumaczyłem.
- Czyli po to Mrok mnie chce... Żeby zdobyć kamień - stwierdziła, a z jej oczu zaczęły powoli lecieć łzy. Współczułem jej. Miała wcześniej okropne życie, a przeprowadzka tutaj wcale nie pomogła.
- Ej... Pamiętaj, ja cię - przerwałem, a ona zaczęła się patrzeć na mnie swoimi dużymi oczami. Czy ja naprawdę chciałem to powiedzieć? Czy naprawdę o mało nie wyleciało mi coś takiego z ust? Czy naprawdę chciałem powiedzieć, że... Nie... Ja?! Ja przecież nawet nie znam tego uczucia. Mam zamrożone serce, więc... A może?
- Zawsze obronie. Ja cię zawsze obronie - dokończyłem i przytuliłem ją na co ona oparła swoją głowę o mój tors.
- Dziękuje, że jesteś - powiedziała cicho na co się uśmiechnąłem.
- Jestem twoim przyjacielem, nie? Zawsze ci pomogę - i w tym momencie przez moją prawie pustą głowę przeleciała mi jedna myśl. Czy na pewno jestem jej przyjacielem? Czy może kimś więcej... Matko, Jack! Co cię wzięło na takie przemyślenia?! Oczywiście, że jest twoją przyjaciółką!
Po tej rozmowie zaczęliśmy się jeszcze uczyć władania nad śniegiem. Na szczęście po jakimś czasie rozchmurzyło się jej, więc lekcja minęła tak jak zwykle.
Gdy już wybiła godzina końca lekcji odwiozłem Else do domu. Po tej lekcji wiem za to jedno: Muszę polecieć do strażników.
HEJOOOOO!!! ^^ Wiem, wiem... Strasznie krótki jest ten rozdział, ale pisanie jego było lekką... Może inaczej. Gdy go pisałam miałam lekkie Deja vu (chyba tak się to piszę... PRZEPRASZAM FRANCUZÓW) i trochę trudno mi się go pisało, więc... Co ja poradzę! Ale za to jest trochę JELSY :D
Poza tym muszę się uczyć do historii, a póki nie ma taty w domu to mogłam się dorwać do komputera, ale za 30 min wraca, więc musiałam się pośpieszyć xd Czy tylko ja tak nienawidzę historii ;-;
A i jeszcze dla ciekawskich moich dzieł (yhm jasne... Jakich dzieł?!) to tutaj macie linka, bo nie chciałam go wstawiać, bo nie wszyscy są zainteresowani :P I żeby nie było nie porozumień tło jest wykonane komputerowo... Znaczy sama je wykonałam XD
A a propo maja to uwierzcie, że nie jesteście jedyni, którzy go chcą... JA TEŻ GO CHCE! Z powodu takiego, że po nim mam już zaplanowane wydarzenia, a teraz jadę na spontanie, więc mi trochę trudno no, ale no... Z DUPY go nagle też nie mogę wstawić ;-;
Mam nadzieję, że o niczym nie zapomniałam ^^
A a propo maja to uwierzcie, że nie jesteście jedyni, którzy go chcą... JA TEŻ GO CHCE! Z powodu takiego, że po nim mam już zaplanowane wydarzenia, a teraz jadę na spontanie, więc mi trochę trudno no, ale no... Z DUPY go nagle też nie mogę wstawić ;-;
Mam nadzieję, że o niczym nie zapomniałam ^^
Kocham i pozdrawiam Black Berry :***




