środa, 23 marca 2016

Rozdział #41 "Hello Summer"

 Patrzyła się zamyślona przez okno. Odcięła się całkowicie od tego co ją otaczało. Nareszcie nadszedł czerwiec. Ostatni miesiąc katorgi, sprawdzianów i wrednych nauczycieli. Wyobrażała sobie, że za niedługo będzie mogła wyjść na dwór i robić co jej się żywnie podoba. Pomyślała też, że już za około miesiąc będzie w swoim kraju, rodzinnym mieście. Z jednej strony okropnie się stresowała myślą, że ma tam wrócić, bo nie bez powodu wyemigrowała, ale z drugiej strasznie tęskniła. Była ciekawa czy dużo się zmieniło od jej wyjazdu. 
 Nagle zadzwonił dzwonek oznajmiający koniec lekcji. Wszyscy wygrzebali się z klasy od razu kierując się na dwór. Elsa usiadła na schodkach przed szkołą czekając na resztę swoich przyjaciół. Uwielbiała lato, ale jedyny minus jaki w nim był to upał. Przez jej moc odczuwała go dwa razy mocniej niż inne osoby. Na szczęście pozwalała ona na lekkie ochłodzenie, więc z jednej strony było jej strasznie gorąco, ale z drugiej mogła się trochę ochłodzić. 
- Jeszcze tydzień!... TYDZIEŃ rozumiesz?! - usłyszała nagle wrzask. Obróciła się gwałtownie i zobaczyła resztę jej przyjaciół. Amy była zawieszona na Lunie i jej mina mówiła wiele za siebie.
- Do czego został tydzień? - zapytała się blondynka wstając ze schodków. 
- Do kwalifikacji! Przecież ci mówiłyśmy o nich - odparła niebieskowłosa. Dziewczyna zamyśliła się na chwilę nie wiedząc o czym one mówią. Po chwili się jej przypomniało.
- Konkurs muzyczny... Kompletnie o nim zapomniałam - westchnęła - Ale raczej umiecie nie?
- No jasne, że tak! Przecież jesteśmy najlepsi - zaśmiał się Mike. 
- Nie wyczułem sarkazmu - uśmiechnął się Tim opierając się o ramie przyjaciela.
- Przesadzacie! Jeśli to jest jak z turniejem koszykówki to na pewno dacie radę - odparła Merida zjeżdżając po poręczy.
- Wygląda to troszeczkę inaczej niż mecz koszykówki Merido. Tutaj musisz liczyć na to, że jurorom spodoba się twój głos, a nie czy trafisz do kosza - wyjaśnił Maks.
- Tak czy inaczej wygracie. Jeszcze nie słyszałem tak dobrego amatorskiego zespołu - powiedział Flynn chwytając w pasie swoją dziewczynę.
- Amatorskiego do czasu - stwierdziła pewnie Viola. Blondynka popatrzyła się na nią z troską. Miała tylko na dzieje, że to co ostatnio zobaczyła było jej chorą wyobraźnią.  Białowłosy spojrzał na dziewczynę zdziwiony. Obią ją ramieniem i przysunął się do jej ucha.
- Czym się tak martwisz? 
- Ach! Niczym, niczym - próbowała zmienić wyraz twarzy. Chłopak popatrzył się na nią zatroskany.
- Na pewno? Czy po prostu nie chcesz mi powiedzieć - zapytał ściskając ją delikatnie.
- Tak... To znaczy nie! Może... Później ci powiem - odparła odwracając wzrok. Popatrzył się na nią chwilę zaciekawiony, ale później odpuścił.
 Wróciła do domu w średnim humorze. Gdy tylko otworzyła drzwi od razu rzucił się na nią Blue. Był już dosyć dużym psem, a nie małym szczeniaczkiem jak parę miesięcy temu. O mało co jej nie wywrócił. 
- Część piękniutki - zaśmiała się i uklęknęła przed nim. Husky zaczął wesoło merdać ogonem i lizać ją po twarzy. Pogłaskała go za uchem i szybko wstała. Odłożyła plecak do swojego pokoju i wróciła do kuchni w celu nakarmienia psiaka. Anny jeszcze nie było, więc miała luz. Usiadła na kanapie i włączyła telewizor. Pies usiadł obok niej i położył głowę na jej kolanach. Elsa głaskała go między uszami przełączając co chwilę kanały. Blue spojrzał na nią swoimi niebieskimi oczami, a potem wskoczył na nią
- Ał! Blue! Nie jesteś już szczeniakiem! Naprawdę nie jesteś lekki - powiedziała próbując ściągnąć psa. Po chwili sam zeskoczył i przyniósł w pysku smycz. Uniosła jedną brew do góry.
- Trzeba było tak od razu - odparła schodząc z kanapy. Wzięła małą torbę z różnymi zabawkami. Blue oddał jej smycz i gdy tylko otworzyła drzwi wybiegł przed dom merdając ogonem. Poszła z nim do parku blisko morza. Położyła torbę przy drzewie. Z ziemi wzięła jakikolwiek większy patyk i rzuciła nim daleko przed siebie. Husky pobiegł za nim, a po chwili przyniósł go w pysku prosząc oczami o jeszcze jeden rzut. Chwilę aportowała patykiem, ale później przerzuciła się na frisbee. Kiedy psiak się już trochę zmęczył poszła pod drzewo, przy którym była torba i usiadła razem z nim. Blue jednak nie na długo mógł leżeć w cieniu drzewa, ponieważ po chwili do parku wbiegł mały owczarek niemiecki. Husky od razu wykorzystał sytuacje i pobiegł zaznajomić się z innym psem. Dziewczyna nawet nie próbowała go zatrzymać, bo wiedziała, że nic mu nie zrobi. Wytresowała go tak, aby nie ranił innych psów, ale nawet nie musiała zbyt wiele robić, bo leżało mu to w naturze.  Zaczął się bawić ze szczeniakiem.
- To twój pies? - usłyszała nagle głos za sobą. Odwróciła się gwałtownie. Za nią stał Jason.
- Zawsze musisz mi to robić? - westchnęła.
- Ale co? - zapytał zdezorientowany.
- Pojawiać się tak nagle. Nie możesz powiedzieć "cześć" albo coś takiego...
- To leży w mojej naturze - zaśmiał się. Przez chwilę byli cicho.
- Nie odpowiedziałaś mi jeszcze na pytanie.
- Jakie pytanie? - zapytała zdezorientowana.
- Czy to twój pies?
- Jeśli chodzi ci o Husky'ego to tak - odparła szybko. Nagle psiak się zatrzymał i popatrzył się w ich stronę. Podbiegł do chłopaka i chwilę się na niego patrzył. Mimo iż był psem było widać, że był lekko zdezorientowany. Podszedł do chłopaka, powąchał go i obszedł dookoła. Po chwili szczeknął i wrócił do zabawy.
- Chyba mnie nie lubi - stwierdził nagle.
- Po prostu cię nie zna - powiedziała wzruszając ramionami.
- Muszę już iść - odparł po dłuższej chwili.
- Już? Tak szybko?
- Wpadłem tylko na chwilę, poza tym... - odszedł kawałek - Wolę koty - puścił jej oczko i odszedł. 
 "Pff... Woli koty" - naśladowała go w myślach. 
 Gdy Blue skończył się bawić ze swoim nowym kolegą Elsa wróciła z nim do domu, aby odpocząć. Resztę dnia spędziła na kanapie.
 Tydzień później, gdy przyszła do szkoły zauważyła, że jej przyjaciele są bardzo podenerwowani z powodu konkursu. Wszyscy próbowali ich pocieszyć i uspokoić, ale mało co pomagało. Na ostatniej lekcji pojechali do budynku, w którym miały odbyć się kwalifikacje. Inni zostali, ale wspierali ich duchowo. 
 Gdy zadzwonił dzwonek Elsa jeszcze musiała pójść do nauczyciela oddać prace z przed tygodnia, więc wyszła jako ostatnia ze szkoły. Rozejrzała się dookoła, ale nikt na nią nie czekał. Nagle usłyszała dzwonek telefonu. Wyjęła go z kieszeni i nawet nie patrząc kto dzwoni nacisnęła zieloną słuchawkę. 
- Halo? 
- Elsa? - usłyszała głos Tim'a. Zdziwiona popatrzyła się na numer, aby się upewnić, że to on.
- Tim? A ty nie jesteś na konkursie?- zapytała zdezorientowana. 
- Czekamy na naszą kolej, ale... Mam mały problem. Czas spełnić przysługę, którą mi wisisz - powiedział szybko.
- Co się stało?
- Zapomniałem gitary - odparł szybko. Jak to usłyszała prawie zrobiła facepalma.
- Jak to zapomniałeś gitary?! 
- Normalnie! Ze stresu zapomniałem. I moja prośba to czy mi ją przywieziesz... W około 10 minut. Jest w sali muzycznej...
- Dobra, spróbuje... - westchnęła wracając się szybko do szkoły.
- Wyślę ci adres - powiedział i się rozłączył.
 Wbiegła do sali i szybko zaczęła szukać gitary. Nie było to zbyt trudne, bo była naszykowana na widoku. Wzięła ją do ręki i wybiegła ponownie przed szkołę. Spojrzała na adres, który wysłał jej czarnowłosy.
- Gdzie?! To jest nie możliwe, żebym dotarła tam w mniej niż 10 minut - wrzasnęła widząc SMS'a.
- Jakiś problem? - usłyszała głos za sobą. Podskoczyła ze strachu.
- Dlaczego musisz mi to zawsze robić?! Już ci coś o tym mówiłam!!! - wydarła się na Jasona.
- Przepraszam, ale zauważyłem jak krzyczysz, więc się zaciekawiłem - wytłumaczył się z nerwowym uśmiechem - A tak w ogóle czemu krzyczałaś?
- Mój kolega zapomniał gitary na konkurs, a że wisiałam mu przysługę to poprosił mnie, żebym mu ją przywiozła - westchnęła ciężko.
- I... w czym problem?
- Że mam mu ją przywieść w mniej niż... Już 5 minut na ten adres - pokazała mu wiadomość - I nie mam jak tego zrobić!
- Ja cię mogę tam przywieść - zaproponował.
- Nawet samochodem nie będzie to trwało 5 minut - stwierdziła chowając telefon.
- A kto powiedział, że chce cię tam zawieść samochodem? - zaśmiał się.
- To niby czym? - zapytała poirytowana.
- Możemy się prze teleportować.
- Serio? - zapytała ożywiona.
- Tak, ale musisz się mnie złapać dosyć blisko - uśmiechnął się chytrze. Dziewczyna przewróciła oczami, ale się zgodziła. Założyła gitarę na plecy i złapała się chłopaka. Po paru sekundach byli na miejscu. Nic się w między czasie nie działo. Po prostu zamknęła oczy, a gdy je otworzyła była przed budynkiem tyle, że bez chłopaka. Zdziwiła się trochę, ale wzruszyła ramionami i pobiegła w stronę wejścia. Przez drzwi przeszedł Tim lekko podenerwowany. Gdy zobaczył Elsę od razu się rozpromienił i wziął od niej gitarę.
- Bardzo ci dziękuje! Oni chyba by mnie zabili, gdybym nie miał tej gitary - podziękował z uśmiechem od ucha do ucha.
- To oni nie wiedzą? - zdziwiła się.
- Na szczęście nie - zaśmiał się - No! To jesteśmy kwita! W sumie to chciałem wykorzystać przysługę w innym celu, ale ten też nie jest najgorszy - odparł przeczesując swoje włosy.
- W jaki sposób chciałeś ją wykorzystać? - zapytała ciekawa.
- Chciałem, żebyś się zapytała Amy, dlaczego jest na mnie obrażona, bo jak ja się o to pytałem to nie odpowiadała...
- Ale ty wiesz, że mogłam się o to zapytać bez przysługi?
- Serio? - zdziwił się.
- Tak, sama w sumie byłam ciekawa, dlaczego, więc...
- No właśnie! Nie rozumiem przez to dziewczyn. Obrażają się na cokolwiek, a potem mają do ciebie pretensje chociaż nic nie zrobiłeś. Chociaż czasem lubię ją zdenerwować, wygląda wtedy uroczo - odparł, a na ostanie się zaśmiał. Elsie rozszerzyły się oczy. "Co on powiedział?"
- Chwila... Powiedziałem to na głos - po chwili się zorientował - Ehm... Nie ważne... Idę, bo zaraz zauważą, że zniknąłem. Cześć i jeszcze raz dziękuje! - odparł nerwowo i wrócił do budynku przy okazji jeszcze waląc się w kolano o niezauważony słupek.
 Stała tam jeszcze chwilę, ale po chwili wróciła do domu. 
 Następnego dnia od razu pobiegła szukać Violence, żeby zapytać się o wynik.
- Viola! - zawołała kiedy zobaczyła dziewczynę. 
- Cześć Elsa - przywitała się rozpromieniona. 
- I jak? Przeszliście, prawda?
Violence przez chwilę była cicho jakby biła się z myślami, ale później się zaśmiała.
- Nie będę udawać... Tak! - pisnęła i podskoczyła z radości.

***

 Elsa wstała około siódmej. Razem z siostrą zjadły śniadanie i zaczęły się ubierać bardziej elegancko niż zwykle. Niebieskooka ubrała się w białą sukienkę z koronką i czarną wstążką przepasaną przez talię i czarne szpilki. Włosy związała w luźnego koka. 
 Gdy dziewczyna wkładała drobiazgi do swojej czarnej torebki do jej pokoju weszła ruda osóbka.
- Gotowa? - Ania zapytała podekscytowana.
- To raczej ja powinnam cię o to zapytać - zaśmiała się blondynka.
- Ja jestem i to jak! Nie mogę uwierzyć, że już za parę miesięcy będziemy chodzić do tej samej szkoły! - pisnęła szczęśliwa. Elsa podeszła do siostry i ją mocno przytuliła. 
- Idziemy? 
- No jasne! 
- Ale ty i tak idziesz jeszcze do innej szkoły - stwierdziła blondynka wychodząc z pokoju.
- Już ostatni raz - odparła ruda z przejętą miną. 
 Pojechały do swoich szkół. Elsa wyszła przed szkołę. Był piękny, słoneczny, letni dzień. Na niebie nie było ani jednej chmury, a pośród drzew były ptaki, które dawały piękny koncert. W przeciwieństwie do innych dni wtedy było wyjątkowo spokojnie. 
- Elsa! - usłyszała jak ktoś ją woła. Odwróciła się spokojnie, zobaczyła swoją kuzynkę. Włosy miała związane w warkocza, a ubrana była w różową, rozkloszowaną spódniczkę z czarnym paskiem, białą, elegancką bluzkę i czarne baleriny.
- Cześć Punzie - powiedziała podchodząc do kuzynki.
- Twoje pierwsze zakończenie roku w tej szkole... Jak się czujesz? -zapytała zaciekawiona.
- A jak mam się czuć? Czuję się tak samo jak w innych szkołach - odparła wzruszając ramionami.
- Powiedziałaś praktycznie to samo w pierwszy dzień szkoły - zaśmiała się złotowłosa.
- Hej dziewczyny! - usłyszały głos Meridy i Astrid.Astrid miała na sobie czarną sukienkę z czerwonymi elementami, a Merida jak zwykle nie dała się namówić na spódniczkę, więc założyła czarne spodenki i białą koszule. 
- Za ile się zaczyna apel? - spytała się ruda podchodząc do przyjaciółek. 
- Za jakieś 10 minut.
- Gdzie jest reszta? - zapytała zaniepokojona Elsa.
- Zespół jest już w szkole, ale chłopaki nie mam zielonego pojęcia gdzie - odparła złotowłosa. 
- Jesteśmy! - wrzasnęli ci, o których była mowa wbiegając na dziedziniec. 
- Nie spóźniliście się... Nowość - stwierdziła Astrid trzymają ręce na piersiach. 
- No nie? - zaśmiał się Flynn.
- Lepiej już chodźmy, trzeba zająć dobre miejsca - odparła zielonooka. Wszyscy poszli w jej ślady i ruszyli w stronę auli. 
 Gdy wszyscy zajęli już miejsca dyrektor wszedł na scenę i zaczął swoją przemowę. Podczas niej wspominał o roku szkolnym, podawał różne wyniki i osiągnięcia, dawał nagrody i żegnał się z maturzystami. Elsę średnio obchodziły wszystkie osiągnięcia i tego typu rzeczy. Czekała aż dyrektor wypowie to jedno zdanie i będzie już wolna. I w końcu nastała ta chwila.
- Dochodzi koniec naszego apelu. Wszyscy, którzy chcą jeszcze zostać na poczęstunek mogą no... Zostać, a reszta może się rozejść. Do widzenia, życzę miłych i bezpiecznych wakacji - skończył. Po jego słowach otrzymał falę oklasków. Po chwili uczniowie zaczęli się rozchodzić. Elsa wstała jak najszybciej i ruszyła w stronę wyjścia. Wybiegła na dziedziniec po drodze rozpuszczając włosy. Stanęła na środku z wielkim uśmiechem i krzyknęła.
- Hello Summer!!!







Hejo ^^
Nareszcie skończył się rok szkolny!!! Szkoda, że nie w realu ;-;
Tak wiem czerwiec taki długi xd Był opisany w aż jednym rozdziale! No, ale więcej pomysłu na niego nie miałam xd 
Mam nadzieję, że się wam spodobał ^^ A tak w ogóle to jak tam wrażenia z tego roku szkolnego? Jakie sytuacje najbardziej zapadły wam w pamięć?
Ale chwila, bo to brzmi jakby to był koniec... Spokojnie to dopiero początek :}
I chciałam wam coś powiedzieć. Jeśli jesteście w gimnazjum (lub w liceum O.o) to polecam wam przyjść chociaż na 20 minut do waszej starej szkoły. Ja tak zrobiłam wczoraj i przyznam wam się, że jak stamtąd wyszłam to byłam tak uchachana, że przez resztę dnia nie schodził mi uśmiech z ust. Rozmawiałam nawet z moją nauczycielką, której kiedyś wręcz nienawidziłam, a i tak było super :D Więc bardzo polecam ^^
Kocham i pozdrawiam Black Berry :***

6 komentarzy:

  1. Mam wrażenie, że poziom rozdziałów się obniża - są krótsze, mniej dopracowane, niż na początku :/ nadal lubię czytać Twojego bloga, ale jednak powinnaś się trochę bardziej postarać.
    Ja za niedługo będę szła do starej podstawówki, bo przy ostatnich porządkach znalazłam tyle gier, że nie mam co z nimi zrobić o stwierdziłam, że dam do starej szkoły :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z jednej strony trochę mnie to zasmuciło, ale z drugiej ci dziękuję. W końcu ktoś mi to uświadomił... Zauważyłam, że w moim pisaniu jest coś nie tak, ale nie wiedziałam co. Teraz wiem. Poza tym jestem osobą, która lubi coś udowadniać, więc od razu jak cię przeczytałam to zaczęłam pisać kolejny.
      Kiedyś nawet mówiłam, że mam wzloty i upadku i właśnie w tym momencie mam upadek. Jestem tylko człowiekiem i w moim życiu prywatnym też mam różne problemy. Ale i tak ci dziękuję za uświadomienie mnie.
      Teraz wybór należy do was. Jeśli w następny się nie poprawie zdecydujcie czy ze mną dostajcie czy nie...

      Usuń
    2. Ja zostanę i tak, bo mimo wszystko bardzo lubię czytać twoje opowiadanie.
      Przekonałam się, że czasem taki "kop prosto w dupę" bardzo pomaga. Sama zaczęłam dzięki temu pisać lepiej - czasami trzeba sobie uświadomić prawdę, nawet jeżeli może być nieprzyjemna :)
      But I`m only human...
      And you are only human too... so I understand :)

      Usuń
  2. Hmmmm... Rozdział jak zwykle piękny. Czerwiec taaaaaki długi rzeczywiście... XD To teraz czekać tylko na tą wycieczkę do Arendell.
    Czekam na nexta
    Pozdrawiam i weny :*

    OdpowiedzUsuń
  3. Aww.. Rozdział taki *..* wybierz sobie coś, bo nie ma epitetu, który by go opisał ;)
    Więc, Elsa chodzi zdenerwowana przez to, że podejrzewa coś przez to, że Violet ma tą maskę w torbie... Tylko kiedy powie o tym Jackowi...
    Tom jest jak widać bardzo zapominalski...
    Grr ten Jason mnie tak wkurza tym, że pojawia się praktycznie z dupy...
    Oky, więc koniec roku szkolnego, jupi!!! Trochę się boję jak one obie będą w jednej szkole...
    Alee... Przecież jak są wakacje to.. Niedługo wyjazd do Norwegii!
    Może jakoś wytrzymam i poczekam do następnego rozdziału, który mam nadzieję, pojawi się szybko..
    Zgadzam się z Ireth, że trochę twoje rozdziały zaczęły się psuć, więc mam nadzieję, że będą dłuższe i bardziej dopracowane!
    Życzę weny i czekam na nexta!
    Pozdrawiam i życzę udanych świąt!
    ~Juna

    OdpowiedzUsuń
  4. :} irytuje mnie ta buźka
    A wiesz że ja też jak tylko wyszłam ze szkoły rok temu to krzyknęłam "WAKACJE!!!"
    Hyhyhy
    Koffam Jasona <3

    OdpowiedzUsuń